Życie bez Boga to jak futbol bez piłki

Piotr Sacha

publikacja 07.10.2020 17:19

Reprezentuje Austrię. Na co dzień gra w Niemczech. Jego mama pochodzi z Filipin, a tata z Nigerii. W piłkę gra jak z nut, choć to jego siostra jest piosenkarką.

Po zwycięstwie w finale Ligi Mistrzów David Alaba  założył koszulkę z napisem:  „Moja siła tkwi w Jezusie”  Po zwycięstwie w finale Ligi Mistrzów David Alaba założył koszulkę z napisem: „Moja siła tkwi w Jezusie”
Manu Fernandez /POOL/EPA/PAP

Mało jest na świecie tak wszechstronnych piłkarzy jak David Alaba. Świetnie czuje się w każdym zakątku boiska – pod własną bramką, w środku pola, jak i w ataku. Chociaż jego głównym zadaniem jest obrona, w Bayernie Monachium strzelił już w sumie 31 goli. I aż 48 razy po jego podaniu padały bramki.

Siła w Jezusie

Szósta minuta ćwierćfinału Ligi Mistrzów przeciwko FC Bar- celona była dla Alaby jedną z najgorszych chwil w tym roku. Obrońca pechowo wpakował piłkę w okienko własnej bramki. Gol samobójczy załamywał dotąd setki piłkarzy. Ale nie jego. David podniósł się prędko z murawy, na pocieszenie przybił piątkę z Manuelem Neuerem, a potem z kamienną twarzą, pewny swoich piłkarskich umiejętności, wrócił do gry. Na tablicy zaświecił się wynik 1:1. A potem... padł grad bramek. Tamten mecz zakończył się zwycięstwem Bayernu 8:2. Alaba nie popełnił więcej żadnego błędu.

David Alaba jest pewny siebie, ale przede wszystkim pewny Tego, od którego dostał talent. Gdy 23 sierpnia razem z kolegami z Bayernu cieszył się z wygrania Ligi Mistrzów, założył koszulkę z napisem: „Moja siła tkwi w Jezusie”. Konkretna odpowiedź na pytanie o silną psychikę po strzeleniu bramki samobójczej. Dzień później dodał na profilach społecznościowych, że „wszystko jest możliwe dzięki mocy Ducha Świętego”. To nie pierwszy raz, gdy Austriak wychowany w rodzinie protestanckiej przed milionami przyznał się do wiary w Jezusa. Wcześniej zasłynął z hasła: „Życie bez Boga jest jak piłka nożna bez piłki”.

Tata DJ, mama miss

Oto rodzinka Alabów. Tata George był DJ-em, puszczał w austriackich klubach muzykę. Podobno ma królewskie korzenie. Do Wiednia przybył z Nigerii. Mama Gina to pielęgniarka, a kiedyś miss Filipin. Rose May, siostra piłkarza młodsza o dwa lata, robi właśnie karierę piosenkarki. Na stronie internetowej, oprócz fotek i teledysków, zamieściła też motto z Biblii, a konkretnie z Drugiego Listu do Tymoteusza: „Albowiem nie dał nam Bóg ducha bojaźni, ale mocy i miłości, i trzeźwego myślenia” (1,7). David i Rose pewnie czytali też następny werset: „Nie wstydź się zatem świadectwa Pana”. Piłkarz też kocha muzykę. W dzieciństwie brał lekcje gry na gitarze i pianinie. A teraz – jak tata i siostra – staje czasem przed mikrofonem i własnym stołem mikserskim. – Kiedy wracasz do domu, gdzie twój tata tworzy muzykę, siostra tworzy muzykę, a mama też jest bardzo muzykalna, to nie ma już od tego ucieczki – przyznaje w rozmowie z dziennikarzem magazynu Bayern Monachium. – Dobre dźwięki pomagają mi wyłączyć się i zrelaksować przed meczami.

David podaje, Robert strzela

David zaczynał kopać piłkę w drużynie Austrii Wiedeń, ale można go też nazwać wychowankiem Bayernu. Do niemieckiego klubu trafił jako zaledwie 16-latek. Rok później występował już w dorosłej reprezentacji Austrii jako najmłodszy debiutant w historii. Od razu na starcie piłkarskiej kariery błyszczał nienaganną techniką. Piłka wręcz kleiła mu się do buta, dlatego trenerzy ustawiali go w linii pomocy. Wydawałoby się wszystkim, że to dla młodziutkiego Austriaka idealna pozycja na boisku. Aż któregoś dnia Jupp Heynckes, trener Bayernu Monachium, postanowił zaryzykować. „Idziesz na lewą obronę” – zaproponował w 2012 roku dwudziestolatkowi z Wiednia. To był strzał w dziesiątkę. Dokładnie rok później Alaba po raz pierwszy ucałował puchar Ligi Mistrzów. Wywiązał się na szóstkę ze swoich zadań – powstrzymał linię ataku Borussii z Robertem Lewandowskim na czele. W roku 2020 r. znów całował najważniejsze klubowe trofeum. Tym razem jednak David i Robert zagrali w jednej drużynie. Austriacki obrońca wyprowadzał bezpiecznie piłkę spod bramki na teren, gdzie rządził już polski napastnik.