publikacja 14.05.2020 09:27
Pilnowany dzień i noc przez ponad dwudziestu funkcjonariuszy Urzędu Bezpieczeństwa, ołówkiem na ścianach napisał nazwy stacji męki Pańskiej. Każdą oznaczył krzyżykiem.
Kardynał Wyszyński przez trzy lata był bezprawnie więziony na polecenie ówczesnych władz. Na zdjęciu cela w Prudniku, gdzie przetrzymywano go ponad rok
henryk przondziono /foto gość
Całe moje życie było drogą Wielkiego Piątku – powiedział prymas Wyszyński kilka dni przed śmiercią po przyjęciu sakramentu chorych. „Nigdy nie zgrzeszyłem najmniejszym aktem niewiary przeciwko Panu Bogu”. A potem zszedł do biskupów czekających na niego. A właściwie przyjechał do nich na wózku inwalidzkim. Od kilku dni nie umiał już chodzić o własnych siłach. „Nie noszę w sercu najmniejszego żalu do nikogo i wszystkim pozostawiam swoje serce” – powiedział. Wiedział, że jego dni są policzone. Kończyło się na ziemi jego życie złożone z różnych chwil. Część z nich, jak sam podkreślał, miała decydujący wpływ na jego przyszłość. Życie prymasa Polski często utkane było zdarzeniami trudnymi i bolesnymi. One kształtowały jego charakter od najmłodszych lat.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
już od 14,90 zł