Czy mam kochać wszystkich?

ks. Tomasz Jaklewicz

|

MGN 01/2019

dodane 14.02.2019 14:43

Nie wszystkich się lubi, a Bóg każe miłować. Czyli nawet wbrew sobie, na siłę? To trochę nierealne – utrzymywać z kimś kontakt nawet, kiedy czuje się niechęć. Nastolatka

Czy mam kochać wszystkich?

Droga Nastolatko! Miłość to rzecz najtrudniejsza w świecie, a zarazem najpiękniejsza i najważniejsza. Całe życie uczymy się kochać. To prawda, że nie wszyscy się lubią. Ale zwróć uwagę, że kochać a lubić to nie zawsze to samo. Lubimy ludzi sympatycznych, miłych, uśmiechniętych. A zwłaszcza tych, którzy nas lubią. To, że kogoś lubię lub nie, to sprawa uczuć, na które nie mam dużego wpływu. Pan Bóg nie oczekuje, że będziemy wszystkich lubić. Bóg chce, abyśmy wszyscy miłowali się wzajemnie. Kochać to znaczy chcieć dobra dla drugiego człowieka. Miłość to decyzja. Czasem przychodzi łatwo, ale bywa też miłość bardzo trudna. Miłość ma różne formy. Słusznie mówi piosenka: „Kochać to nie znaczy zawsze to samo”. Inaczej kocha się męża czy żonę, inaczej rodziców, inaczej brata czy siostrę. Jeszcze inaczej przyjaciół lub żebraka spotkanego na ulicy. Mamy kochać także naszych wrogów. Jeśli ktoś wyrządził Ci krzywdę, to nie musisz go lubić. Nie trzeba na siłę uśmiechać się do wszystkich. Miłość zawsze opiera się na prawdzie. Mogę więc nie lubić kogoś, co więcej, czuć do niego żal, złość itd., bo mnie skrzywdził, ale go kocham i dlatego rezygnuję z zemsty, chcę mu przebaczyć, nie chcę odpowiadać złem na zło, życzę mu dobra, modlę się za niego, będę próbował z nim rozmawiać, podam mu rękę na zgodę. Pytasz, czy zrywanie kontaktu to coś złego, skoro mamy miłować. Wszystko zależy od sytuacji. Jeśli małżonkowie się rozwodzą, to na pewno coś złego. Jeśli obrażasz się na kogoś, bo Cię raz zawiódł, to też nie jest w porządku. Ale jeśli zrywasz z ludźmi, którzy namawiają Cię do złego (np. do narkotyków), to będzie właściwe, wręcz konieczne. Nie mamy obowiązku kolegowania się ze wszystkimi w klasie. Owszem, wszystkich mam kochać, czyli być życzliwym, uprzejmym, pomocnym, przebaczającym. Czasem stanąć w obronie kogoś, nawet jeśli tej osoby osobiście nie lubię. Jak widzisz, miłość nie oznacza, że wobec wszystkich mam postępować tak samo. Mam kochać wszystkich, ale jakie konkretne słowa i czyny wynikają z tej miłości, to już zależy od tego, kogo kocham. Pan Jezus kochał wszystkich, ale przyjaźnił się tylko z apostołami, przebaczał grzesznikom, ale kupców wygonił ze świątyni, a faryzeuszów twardo napominał. To wszystko była miłość, ale miała różne formy. Nie jest to proste. Miłość nieraz wiele kosztuje. To dawanie innym czasu, zdrowia, sił, pieniędzy, a nawet życia. Bez miłości człowiek nie może dobrze żyć. Warto więc uczyć się miłości. Od kogo? Najlepiej od samego Jezusa i od świętych.

Tagi: