Do zachodu słońca

dodane 05.07.2018 15:00

Dzieci się zaśmiewały, postanowiły te scenki odegrać. Oj, ile radości sprawiało wczuwanie się w zapalczywych szlachciców, którzy szybko wyjmowali szable, gotowi do walki. Aktorzy byli tak wiarygodni, że istniała obawa, że bójki będą prawdziwe, a nie udawane. Musiałam szczeknąć kilka razy, by rozładować napięcie. Wybuchał wówczas śmiech, oczywiście ze mnie, że dałam się nabrać, że oni tylko udają złość. Akurat, ja swoje wiem.

Do zachodu słońca

Czwartek, 5 lipca, 2018r.

Hau, Przyjaciele!

Rysunki mostków, mostów, rzek, potoków i strumyków. Oto w krużgankach można podziwiać niezwykłą wystawę. Kto potrafi czytać, dowie się wiele na temat najdłuższych rzek świata i Polski. Osobny arkusz poświęcony jest kanałowi Gliwickiemu. A do tego piękne zdjęcia naszej grupy na tle cegielni, Ostropki, Kłodnicy. Dzięki szybkiej interwencji księdza Wojtka atmosfera wśród opiekunek została oczyszczona. Bo z dziećmi nie ma takich kłopotów. Mówią sobie prawdę w oczy, czasami dochodzi do krótkich spięć, głównie między rodzeństwami, ale jeszcze szybciej wyciągają ręce na zgodę. To było dzisiaj tematem przewodnim- szybkie dochodzenie do zgody, wyciąganie ręki, przebaczanie. Kamila przepięknie opowiadała historię Domeyki i Doweyki z „Pana Tadeusza”. Dzieci się zaśmiewały, postanowiły te scenki odegrać. Oj, ile radości sprawiało wczuwanie się w zapalczywych szlachciców, którzy szybko wyjmowali szable, gotowi do walki. Aktorzy byli tak wiarygodni, że istniała obawa, że bójki będą prawdziwe, a nie udawane. Musiałam szczeknąć kilka razy, by rozładować napięcie. Wybuchał wówczas śmiech, oczywiście ze mnie, że dałam się nabrać, że oni tylko udają złość. Akurat, ja swoje wiem. Ale najważniejsze, że trzeba nieustannie przebaczać, godzić się, a każdy spór powinien się zakończyć przed zachodem słońca. Będę tego pilnowała. Cześć. Astra

Tagi: