Bez naiwności

dodane 17.11.2017 16:00

Bez naiwności

Hau, Przyjaciele!

Nawet nie pisałam o tym, że od poniedziałku codziennie zaglądała do nas Michasia. Niby wpada na chwilkę, ma krótkie pytanie do Pauliny, czegoś nie rozumie, ale już po chwili biegnie po zeszyt, po jakieś ćwiczenia, po blok rysunkowy, czy coś w tym stylu. Dzisiaj po angielskim i krótkim spacerze ze mną Paulina usiadła przy biurku, by szybko uporać się z zadaniami i zapewnić sobie cudowny weekend. Zaplanowała dwa dni bez nauki. Pochylona nad zeszytem coś tam obliczała, a tu do pokoju wślizguje się mała sąsiadka, Michasia. „Kompletnie nie wiem, jak rozwiązać zadanie z matematyki. Możesz mi to wyjaśnić?” Położyła zeszyt na biurku, a sama usiadła obok mnie i zaczęła głaskać, zaglądając jednocześnie do ostatniego numeru Małego Gościa Niedzielnego. Zaczęła czytać kawały z ostatniej strony, śmiała się i nagle spojrzała na Paulinę. „Jeszcze nie zrobiłaś mojego zadania?”- spytała zdziwiona. „Siadaj sobie przy stoliku i zrób sama, ja nie mam czasu, chcę za godzinę zacząć weekend. Jestem pewna, że dasz sobie radę. To moja wina, że dałam się wkręcić w pomaganie, które stało się natychmiast pracą za ciebie. Koniec z lenistwem i moją naiwnością.” Michasia była zdumiona. Nie wiedziała, czy się obrazić, czy wyjść, a może śmiać się i prosić starszą koleżankę. Paulina gestem kazała jej usiąść przy stoliku, palcem wskazała swój zeszyt i już mruczała jakieś obliczenia. Zrezygnowana Michasia nie miała wyjścia i skupiła się na swojej pracy. Położyłam się na dywanie pomiędzy dziewczynami. Jak dobrze- za oknem listopadowy wieczór, mokro i zimno, a tu cisza, ciepło, skupienie. Nawet nie poczułam, że zapadłam w drzemkę, z której obudziły mnie okrzyki zachwytu Pauliny, że Michasia zupełnie sama napisała piękną baśń. Ani jednego błędu. Teraz mogą iść do kuchni i razem upiec coś pysznego na jutrzejsze zebranie marianek. Cześć. Astra

Tagi: