Każdy o kimś marzy...

dodane 13.10.2017 16:00

Każdy o kimś marzy...

Hau, Przyjaciele!

Zaraz po szkole Paulina z innymi mariankami zmiatały liście wokół groty. Wiadomo, nabożeństwo fatimskie. Lubię spoglądać przez szybę na procesję ze świecami. Mimo szczelnych okien słyszę śpiew. Potem rodzina wraca zmarznięta, wszyscy rzucają się do kuchni, a ja z nimi. Podczas sprzątanie liści wszystkie dziewczyny zwróciły uwagę na Julkę. Miała nietęgą minę, podobno jest smutna od wielu dni. Zakochała się, ale ten chłopak nawet na nią nie patrzy. Dziewczyny przeprowadziły śledztwo i dowiedziały się, że jemu podoba się inna dziewczyna. Julka odeszła z grabiami w kierunku kościoła. Na to przyszła Kinga, szybko zorientowała się, w czym problem i podeszła energicznym krokiem do młodszej koleżanki. Objęła ją serdecznie, przywołała mnie, bym się trochę powygłupiała, by Julka się uśmiechnęła przez łzy. Po chwili cała grupa wznosiła potężny kopiec suchych liści, a Kinga tłumaczyła, że zakochanie to emocje, które przecież są zmienne. Raz się podoba jeden chłopak, za jakiś czas inny. Kompletnie nie potrafimy nad tym zapanować. To się dzieje poza nami. Myśli się wtedy tylko o sobie, by on odwzajemnił uczucie, by rozmawiał, by pocieszał, wspierał, rozumiał, wysłuchał. „Dziewczyno, przecież chłopak w tym wieku nie podoła takiemu zadaniu!”- zdenerwowała się wreszcie starsza koleżanka. Tak właśnie powinno być, że każdy o kimś marzy, że mało kto ma szczęście do wzajemności. Miłość to decyzja, że życzymy jak najlepiej drugiemu, chcemy jego dobra, a nie swojego. O rety, jakie to skomplikowane! Ja tam wiem, kogo lubię, kogo nie znoszę. Ale ludzie zawsze naplączą, poplączą, a potem płacz. O, dziewczyny stanęły w kręgu, to ja szybko rozkopię zgrabione liście. Będzie dobra zabawa. Cześć. Astra

Tagi: