Do góry kołami

Adam Śliwa

|

MGN 10/2017

publikacja 04.01.2018 09:46

Samochód wiruje, pluszowe misie spadają. Pasażer siedzi w fotelu. Jakby nigdy nic.

Do góry kołami Henryk Przondziono /foto gość

Taka karuzela może i jest przeżyciem ciekawym, ale nie do końca przyjemnym. Tym bardziej że kończy się dachowaniem samochodu. Dlaczego tak ważne jest zapinanie pasów i porządek w samochodzie? Sprawdziliśmy to w symulatorze dachowania.

Latające misie

Przed symulatorem zawsze ustawia się spora kolejka. Każdy chce spróbować bezpiecznego wypadku. Dlaczego? – Są dwa powody organizowania takich pokazów – wyjaśnia pan Adam Romański z agencji Sympro Events. – Po pierwsze pokazujemy, jak ważne jest prawidłowe zapięcie pasów bezpieczeństwa. Podczas wypadku czy jakiegokolwiek zdarzenia na drodze, choćby nawet ostrego hamowania, nie ma czasu, aby pasy poprawić.

To prawda. Siedząc w symulatorze, bałem się, że kiedy samochód się obróci, spadnę jak piłka. Tymczasem przypięty do fotela zwykłymi pasami, nie trzymając się niczego, zawisłem tylko do góry nogami. Ale jest jeden warunek: pasy nie mogą być zapięte pod pachą czy zsunięte na brzuch.

– Po drugie – dodaje pan Adam – zwracamy uwagę na przedmioty w aucie. W symulatorze mamy pluszowe misie, które nie są groźne dla pasażera. Ale już tablet, gaśnica samochodowa czy pies przewożony na kolanach mogą zrobić sporo krzywdy, a nawet być śmiertelnie groźne. I jeszcze jedno. Warto mieć przy sobie malutki scyzoryk. Jeśli dojdzie do dachowania, pasów nie da się odpiąć. Jedynym wyjściem wydostania się z pojazdu jest wtedy ich przecięcie.

W aucie

  1. Sprawdzamy zagłówek. Musi być na wysokości głowy, by w razie uderzenia innego pojazdu w tył samochodu ochronił kark przed złamaniem.
  2. Zapinamy pas w taki sposób, by górna część dotykała obojczyka, a dolna opierała się na kościach bioder.
  3. Wszystkie luźne przedmioty chowamy – najlepiej do bagażnika. Te same zasady obowiązują w samochodzie taty i podczas autokarowej wycieczki szkolnej.