Krzycz po cichu

dodane 13.06.2017 11:05

Kiedy głośno? Kiedy cicho? Głos mówi często więcej niż słowa. Jak się w tym wszystkim połapać?

Krzycz po cichu rys. Monika Juroszek, Piotr sacha

Głośnym mówieniem pokazujemy pewność siebie, ale jeśli przesadzimy, inni pomyślą, że mówiący jest agresywny. Poza tym słuchanie podniesionego głosu też do przyjemności nie należy. Z drugiej strony ten, kto mówi cicho, uchodzi za bardzo nieśmiałego, nie do końca znającego się na tym, o czym opowiada. Takiemu komuś łatwiej też wejść w słowo i przerwać wypowiedź. Najlepiej więc znaleźć złoty środek. A jak to zrobić? Mówić wyraźnie, pewnie, ale nie bardzo szybko. Łatwo powiedzieć… Trzeba nauczyć się rozróżniać sytuacje i miejsca, kiedy trzeba mówić tylko cicho lub tylko głośno. Na przykład w kinie. Kiedy oglądamy film i nagle chcemy coś o toczącej się na ekranie akcji powiedzieć koledze siedzącemu obok, mówimy cicho, żeby nikomu nie przeszkadzać w oglądaniu filmu. Szeptem też zwracamy uwagę, kiedy widzimy na przykład, że eleganckiej pani kolorowa nitka przyczepiła się do kapelusza albo piórko z kurtki puchowej do czarnego sweterka, albo suwak w sukience zjechał pięć centymetrów niżej. Nie chcemy przecież nikogo ośmieszyć, ale pomóc. Nie powinno się natomiast szeptać w towarzystwie czy przy stole, kiedy na przykład jesteśmy na imieninach u cioci. Inni biesiadnicy mogliby pomyśleć, że mówi się o nich. Głośno, wyraźnie i pewnie przemawiamy zawsze podczas występów na akademii w szkole albo kiedy czytamy słowo Boże w kościele. Słuchacze mają wszystko dokładnie usłyszeć i... zrozumieć. Głośno pozdrawiamy też sąsiada, panią w szkole czy koleżankę z klasy. Krzyk natomiast dozwolony jest, a nawet potrzebny, na trybunach sportowych, żeby każdy zawodnik usłyszał zachętę do gry. Krzyknąć można też z radości, kiedy na przykład trafiła się szóstka ze sprawdzianu albo kiedy dostałeś do ręki kolejny numer „Małego Gościa”. aś

Tagi: