Błędne myślienie

dodane 23.05.2016 19:00

Czy nie uważa Pani, że czasem trzeba odpuścić walkę z grzechem, żeby z nim skończyć? Zauważyłem, że paradoksalnie im więcej człowiek się stara i broni, tym więcej grzeszy. Czy nie warto lepiej czasem odpuścić tzn. zgrzeszyć, nie myśleć o tym jako o czymś zakazanym ? Moim zdaniem, jeśli na grzech nie patrzy sie jak na grzech, to łatwiej jest nam go przezwyciężyć i nie ma pokusy. Jak pani myśli? Licealista

Iza Paszkowska Iza Paszkowska

Moim zdaniem to nie jest słuszne myślenie. Obawiałabym się tego, bo to bardzo pokrętne. A skończyć się może tym, że grzech przestanie być grzechem. Bo to jest obecnie spory problem, że ludzie nie uznają swoich grzechów. A to powinno być inaczej postrzegane. Że jesteśmy słabi, grzeszni. Nikt nie jest od tego wolny. Dlatego ze swoimi grzechami należy się zmagać, ale jednocześnie mieć świadomość swojej słabości. A tak ogólnie to człowiek nie powinien skupiać się na tym, co złe, ale na tym, co dobre. Grzech to upadek, jak w dzieciństwie trzeba wstać, otrzepać się i próbować iść dalej. Gdyby tak łatwo było zwalczać swoje grzechy, to dorośli, im starsi, tym mniej mieliby grzechów, a tak nie jest. Pokora chrześcijańska przychodzi z wiekiem. Wiem, bo przez to przeszłam i to, o czym pisałam, że walcząc z grzechem mamy jednocześnie świadomość słabości- to się da zrozumieć osobie dojrzałej w latach. Młodość jest radykalna, a mężczyźni mają myślenie syntetyczne, czyli widzą cel. Ale ten cel- bezgrzeszność nie jest osiągalny. Można najwyżej bardzo się starać, by nie było grzechów ciężkich. A grzechy lekkie są jak kurz, nawarstwia się, wszystko traci połysk, blask, dlatego z tym też walczymy. Ale kurz wraca. Nie wolno poddawać się i uznać, że przestajemy walczyć z grzechami, bo jesteśmy grzeszni. To jest wyrafinowane myślenie. W relacji z Bogiem kierujemy się miłością, a nie przepisami. Każda kobieta mogłaby powiedzieć, że przestaje sprzątać, myć podłogi, ścierać kurze, czyścić dywany, skoro codziennie wraca kurz i brud. Mężczyźni szczególnie ciężko znoszą tę monotonię, tę pozorną bezcelowość sprzątania. Rozumiem, że moje kobiece porównania mogą Cię nie przekonać, ale nie przychodzi mi na myśl męskie porównanie. Chyba, że dbałość o samochód. Tu panowie potrafią bez końca polerować, czyścić, sprzątać itd. To samo z chwastami w ogrodzie. Niby bezcelowe, bo one ciągle są, ale to nas nie zwalnia z odchwaszczania. Jeśli przerabiałeś "Małego Księcia", to  tam było o baobabach, które trzeba codziennie wyrywać. Baobaby to właśnie grzechy.

Zadaj pytanie:

kochaneproblemy@malygosc.pl

 

Tagi: