wtorek, 27 października, 2015r.

dodane 26.10.2015 21:42

wtorek, 27 października, 2015r.

Hau, Przyjaciele!

W zasadzie to od soboty wszystko tonie kolorowych  liściach- żółtych, pomarańczowych, czerwonych i beżowych o przeróżnych odcieniach. W sobotę ministranci i marianki zamiatali obejście kościoła.  Chociaż uzbierali kilkadziesiąt worków, to ciągle spadały nowe. Kilka razy udało mi się wskoczyć w miękkie stosy, ale dziewczyny szybko mnie przeganiały. Ksiądz poprosił, by młodzież pomogła grabić liście na cmentarzu.  Paulina mnie  zabrała, gdyż z trzema koleżankami dostały boczną alejkę, tuż przy płocie. Mogłam więc swobodnie biegać po polu, po ścieżkach, a Paulina miała mnie na oku i  ja też ją widziałam. Wróciłyśmy bardzo zadowolone. Ale w domu nie usłyszałyśmy pochwały, tylko padło pytanie, kto i kiedy będzie sprzątał nasze liście. Ja jestem zawsze chętna, ale reszta rodziny wydaje się już znużona tym problemem.  No i gdy atmosfera w kuchni gęstniała, to przyszła nasza mała sąsiadka, Michasia. Zapytała, czy jutro mogą przyjść jej koleżanki i razem z nią grabić liście. One mieszkają w blokach, nie mogą się tym zajmować, a mają na to wielką ochotę. O, jak bardzo entuzjastycznie podeszła do tego rodzinka. Kuba zaprosił Michasię do piwnicy, pokazał, gdzie są grabie, worki i miotły. Mam nadzieję, że będę mogła pomóc małym dziewczynkom, bo ja do tej pracy jestem zawsze chętna, zawsze gotowa. Cześć Astra .

Tagi: