Poranek z myszołowem

Włodzimierz Stachoń

|

MGN 11/2015

dodane 17.12.2015 10:47

Usiadł dokładnie tam, gdzie sobie wymarzyłem. Na tle płonącej w promieniach porannego światła słońca ściany lasu.

Poranek z myszołowem Włodzimierz Stachoń

Noc dla fotografa przyrody bywa zazwyczaj bardzo krótka. Trzeba wstać bardzo wcześnie rano, na długo przed wschodem słońca, by wykonać dobre zdjęcia zwierząt w malowniczych sceneriach poranka. Nie inaczej było tego październikowego dnia. W ukryciu Do wybudowanej wcześniej na leśnej polanie fotograficznej czatowni docieram, gdy jest jeszcze ciemno – wszystko po to, by mojej obecności nie zauważyły spostrzegawcze ptaki drapieżne, którym dzisiaj miałem poświęcić czas. Czatownia to niewielka budowla, coś na kształt szałasu zamaskowanego gałęziami i trawą, dobrze wkomponowana w otoczenie, tak by nie wzbudzać niepokoju dzikich zwierząt. Spędzenie kilku czy kilkunastu godzin w takim ukryciu daje szansę na udane spotkania z mieszkańcami lasu… Tego poranka zaszczycił mnie swoją obecnością myszołów. Może nie byłoby w tym nic szczególnego, bo gatunek ten dość często gości przed moim obiektywem, tym razem jednak spotkanie odbyło się w niecodziennej scenerii… Nie do wiary Właśnie wyjrzało słońce – jego poranne ciepłe światło zabarwiło intensywnym kolorem nieodległą ścianę lasu. Mniej więcej w połowie odległości między moją czatownią a lasem znajdował się pozostawiony na zrębie okazały pniak z odstającymi konarami, na którym wcześniej niejeden raz przesiadywały ptaki. Gdyby myszołów zechciał tam wylądować – pomyślałem. – Właśnie teraz, w tej jakże ulotnej scenerii, po której, gdy słońce wzejdzie wyżej, nie będzie śladu… I nagle przez szczelinę w ścianie czatowni dostrzegam jakiś ruch. Odruchowo zaglądam w wizjer aparatu, którego obiektyw skierowałem wcześniej w stronę wspomnianego pniaka. Nie do wiary – jest! Moje życzenie się spełniło – myszołów usiadł dokładnie tam, gdzie sobie wymarzyłem. Pięknie prezentował się na tle płonącej w promieniach porannego światła słońca ściany lasu. Kilkanaście minut później to samo miejsce z czatującym myszołowem wyglądało już zupełnie inaczej…

Tagi: