niedziela, 6 września, 2015r.

dodane 06.09.2015 09:00

„Pracujcie nad sobą, ale pamiętajcie, że jesteście słabe. Po każdym upadku szybko się podnoście, otrzepujcie ręce i idźcie dalej.” Te słowa usłyszałam, gdy chyłkiem, boczkiem zakradłam się do salki parafialnej na zebranie marianek. Wiedziałam, że pierwsze spotkanie będzie przy babeczkach, przecież byłam przy ich pieczeniu. Nie mogłam więc się tu nie wkraść. Wciągnęłam powietrze i wyczułam, że inne dziewczyny też coś upiekły, bo cudowne zapachy tworzyły wręcz symfonię. Niestety, zamyślone, z podpartymi na rękach głowami, dziewczyny bardzo uważnie słuchały księdza Wojtka. Już chciałam się wycofać, gdy usłyszałam swoje imię. „Spójrzcie na Astrę. Ona kieruje się instynktem, nie dokonuje wyborów. Musi gonić kota, musi szczekać, jest pazerna na jedzenie i nie mamy do niej o to pretensji.” Bardzo mi się te słowa spodobały.  W takim razie wspięłam się przednimi łapami na stół i donośnie szczeknęłam. Tak, jestem pazerna, ciągle głodna i uwielbiam słodycze. Ksiądz Wojtek zarządził przerwę na poczęstunek, kazał mnie poczęstować. Potem sama wyszłam, bo wyczułam obcego kota w ogrodzie obok groty, a to niedopuszczalne. Cześć, Astra

Tagi: