niedziela, 3 maja, 2015r.

dodane 03.05.2015 18:01

Hau, Przyjaciele!

Spałam nad ranem w nogach Pauliny, ale obudził mnie mocny promień słońca. Ona też się zerwała, podobnie jak reszta rodziny. Kuba od razu pobiegł do kościoła na pierwszą mszę. Paulina z rodzicami nie spieszyła się, wybrali godzinę 8.00, więc zdążyli zjeść śniadanie, wyszykować się, wypuścić mnie do ogrodu. Potem pakowanie plecaków i już spokojnym truchtem biegłam przy rowerze mamy. Rodzice wybrali się na samotną wycieczkę, gdyż dzieci zdecydowały się na towarzystwo rówieśników. Umówili się wszyscy przy sierakowickich stawach na obiedzie. Ho, ho, nasze towarzystwo zajęło kilka stołów, a ja miałam używanie. Jednym coś rzeczywiście spadało, inni mnie po prostu hojnie karmili. Szczególne najstarsze dziewczyny chętnie podawały mi frytki i kawałki ryby. Mam wrażenie, że one w towarzystwie chłopków za nic nie przyznają się do głodu. Postanowiłam drugą część wycieczki spędzić  z mariankami. Wyczułam, że ich plecaki są pełne smakołyków. A kto by się im oparł? Wiedziałam, że planują postoje w środku lasów. Z racji fantastycznej pogody dziewczyny wybrały najbardziej okrężną drogę powrotną. Przez chwilę martwiłam się, czy aby zdążę  na rodzinną kolację. Cześć, Astra

Tagi: