piątek, 1 maja, 2015r.

dodane 02.05.2015 20:54

Hau, Przyjaciele!

O świcie zbudził mnie dziwny ruch. To Pani i Paulina cichaczem zbierały się, by wraz z innymi przy grocie zacząć miesiąc maryjny. Łypnęłam na nie okiem, ale się nie podniosłam z kosza. Ja zostaję, będę czuwała przy mężczyznach.  Lecz nic z tego, bo nagle obaj się zerwali i w kilka minut gotowi -wybiegli z domu. A ja czmychnęłam im pod nogami. Grota nie jest daleko od naszego płotu, więc przysiadłam i słuchałam. Było pięknie, tak sądzę, bo wszyscy z serca śpiewali. Ale po powrocie nie było już tak wesoło. Paulina strasznie marudziła na chmury, a gdy zaczęło kropić, to się nawet rozpłakała, co zdenerwowało Pana. Pani go uspokajała, tłumaczyła, że taka natura nastolatki, że jest cała skupiona na sobie i myśli o tym, co jej się nie udaje. Bo na dzisiaj była zaplanowana wyprawa rowerowa. Duża grupa marianek. Kuba się śmiał, że siostra tak się wścieka, gdyż kilku ministrantów też tę trasę zaplanowało. Pewnie by się spotkali. Oj, wtedy dopiero nastąpił wybuch, ale nie wulkanu. To była fontanna łez. Pan machnął ręką, westchnął i zamknął się w pokoju, a Kuba wychodząc zawołał, że umówił się ze znajomymi i wróci na obiad. Przytuliłam się więc do naszej płaczki, pozwoliłam się tarmosić, wysłuchałam wszystkich narzekań na niesprawiedliwy świat i nieczułych braci, którym wszystko się układa. Cześć. Astra

Tagi: