Polska wieża Eiffla

Adam Śliwa

|

MGN 09/2014

dodane 22.01.2015 09:57

Nie ma w niej ani grama stali. Jest wysoka na 111 m. Z jej szczytu przy dobrej pogodzie widać Tatry.

Polska wieża Eiffla roman koszowski /foto gość

Antena radiostacji w Gliwicach na Górnym Śląsku kształtem przypomina paryską wieżę Eiffla, choć jest trzy razy mniejsza. Konstrukcja, w całości drewniana, do niedawna była najwyższą na świecie. Dziś to najwyższa taka konstrukcja w Europie.

Drewno i mosiądz

Maszt robi niesamowite wrażenie. Im bliżej jesteśmy, tym bardziej zaskakuje. Patrząc od dołu w górę, wieża wydaje się przechylać w lewo. Z każdej strony to samo złudzenie. Ruda konstrukcja powstała z drzewa modrzewiowego w latach 1934–1935. – Do niedawna była to najwyższa drewniana konstrukcja na świecie – mówi pan Radosław Zdaniewicz, przewodnik po radiostacji. – Obecnie to najwyższy taki maszt w Europie. Utrzymuje go 16 tys. mosiężnych śrub – dodaje pan Radosław. – Co pewien czas robotnicy muszą wspinać się na wieżę i dokręcać śruby. Gdyby przeciąć maszt, jego przekrój zawsze będzie kwadratem. Pod nim w ziemi znajdują się miedziane kręgi izolujące od piorunów. Wieża jest anteną, choć drewno przecież nie może przekazywać sygnału. – Właściwa antena zwisała wewnątrz konstrukcji – wyjaśnia pan Zdaniewicz.

Zaginiony nadajnik

Spod wieży wchodzimy do serca obiektu, czyli sali nadajnika. W 90 proc. jego wyposażenie jest oryginalne: szafa z przyciskami i przełącznikami, stół ze wskaźnikami i pokrętłami i nadajnik z kolejnymi przełącznikami i lampami. Przez całą II wojnę radiostacja służyła Niemcom. Po wojnie przez 5 lat pracowała dla Polskiego Radia. Przez kolejne 6 lat służyła do zagłuszania Radia Wolna Europa, którego w komunizmie nie wolno było słuchać. Potem w salach nadajnika produkowano i naprawiano radia i telewizory, a antena je testowała. W 1963 roku zdecydowano, żeby nadajnik wyrzucić na złom, a wieżę obciąć o połowę. Na szczęście decyzję zmieniono. Maszt uratowano i wpisano na listę zabytków, a nadajnik… zaginął. Kilka lat temu, gdy znaleziono go w Warszawie w Muzeum Techniki, wrócił na swoje stare miejsce. Radiostacja gliwicka jest dziś wielką atrakcją turystyczną, a z anten zamontowanych na wieży korzysta „Radio CCM”, telefon alarmowy 112, telefonie komórkowe i Radio Taxi.

Prowokacja gliwicka

Radiostacja jest słynna dzięki wydarzeniu z sierpnia 1939 roku, znanemu jako prowokacja gliwicka. Adolf Hitler chciał podbić całą Europę. Nie chciał jednak, by Niemcy zostały uznane za agresora. Jako że pierwszym celem ataku Niemców była Polska, Hitler potrzebował powodu, by zaatakować naszą ojczyznę. Takim powodem miała być akcja w Gliwicach: obrona przed… polskimi prowokacjami. Niemcy postanowili więc zaatakować… niemiecką radiostację. Bez sensu? Nie do końca. Przed wojną Gliwice znajdowały się w Niemczech, bardzo blisko granicy z Polską. Napastnicy niemieccy udawali powstańców śląskich, by przejąć radiostację i sprowokować Polaków do przejmowania niemieckiego Śląska. 31 sierpnia 1939 roku o godz. 18.00 z posterunków przy radiostacji odwołano policjantów. Ich miejsce zajęli podstawieni prowokatorzy. O godz. 20.00 tylnym wejściem do budynku nadajnika weszli esesmani niemieccy pod wodzą Alfreda Naujocksa. Okazało się jednak, że w budynku nie ma ani studia, ani nawet mikrofonów. Napastnicy pomylili budynki. Studio z salą koncertową znajdowało się kilka kilometrów dalej. W pomieszczeniach przy antenie znaleźli tylko mikrofon burzowy, który służył do informowania radiosłuchaczy o przerwie w nadawaniu z powodu burzy. Przez mikrofon odczytano tylko: „Uwaga, tu Gliwice. Radiostacja znajduje się w polskich rękach…”. I po tym sygnał się urwał. Prawdopodobnie któryś z techników odłączył antenę. Mimo absolutnego niepowodzenia tej operacji, następnego dnia wszystkie niemieckie gazety trąbiły o polskim napadzie, a gotowe od kilku tygodni wojska hitlerowskie ruszyły do ataku. Prawda o prowokacji wyszła na jaw dopiero po II wojnie światowej. Podczas prowokacji Niemcy zabili Franciszka Honioka, byłego powstańca śląskiego. Miał to być dowód, że prowokacji dokonali Polacy. Była to prawdopodobnie pierwsza ofiara II wojny światowej.

Tagi: