Być narzędziem...

dodane 24.02.2014 20:32

Od września jestem w nowej szkole. Obawiałam się tego, bo kiedy szłam do gimnazjum, moje oczekiwania nie spełniły się tak, jak marzyłam. Zawierzyłam tym razem wszystko Panu Bogu. Bardzo mi to pomogło i zmieniło się moje podejście, zmieniłam się ja. Teraz w technikum jestem dla niektórych osób wsparciem. Niestety, nieraz zdarza się, że nie wiem, co powiedzieć, co zrobić. W rozmowach staram się być szczera, ale czy uważa Pani, że mówienie o własnych, nieraz trudnych doświadczeniach, to dobre rozwiązanie? Wydaje mi się, że wtedy zyskuję pewne zaufanie drugiej strony. Jestem blisko Boga i bardzo mi to pomaga. Chciałabym być jednak też pożytecznym Jego narzędziem. 17- latka

Gratuluję mądrego podejścia do życia. Wiele osób dochodzi do takiej postawy latami, a Ty już teraz masz jasne poglądy i zasady. Chyba Duch Święty pokierował Toba, podpowiadając, by pewne sprawy tłumaczyć, podając przykłady z własnego życia. Nic tak nie przekonuje jak przykłady z życia. Dlatego dalej stosuj tę metodę, pilnując tylko, by szanować prywatność swojej rodziny i bliskich Ci osób. No i sprawa najważniejsza, by inni widzieli, że Twoje bliski kontakt z Bogiem jest źródłem radości życia, zasad, postawy itd. Myślę, że wielu Czytelników może wziąć z Ciebie przykład, szczególnie osoby pełne obaw przed nową szkoła.

Zadaj pytanie:

korepetycje@malygosc.pl

 

Tagi: