Wynalazki na kółkach

Piotr Sacha

|

MGN 05/2013

publikacja 17.06.2013 15:48

Pływają w jeziorze, wędrują po plaży, podróżują pociągiem… Samochody Rinspeed.

Wynalazki na kółkach RINSPEED

Maksymą samochodowej marki Rinspeed są słowa Walta Disneya: „Jeśli potrafisz o czymś marzyć, potrafisz tego dokonać”. Dla szwajcarskich konstruktorów nie ma rzeczy niemożliwych. Gdy na parkingu jest mało miejsca, kierowca naciska guzik, a karoseria auta zaczyna się... skracać. Gdy na końcu szosy jest jezioro, auto zamienia się w łódź podwodną. A pasażerowie autobusu popijają kawkę przy tablecie.

Wygodne pudełko

„Rin” to początek nazwiska założyciela firmy, Franka Rinder- knechta. A „speed” to po angielsku prędkość. Na targach we Włoszech Rinspeed co roku przedstawia światu swój nowy pomysł. I tak od 34 lat. Motoryzacyjne mistrzostwo świata – wymyślić coś, czego dotąd nikt nie wymyślił. Najnowszy wynalazek tej firmy to maksymalny mikrobus, czyli pojazd o nazwie Rinspeed microMAX. Ma tylko 3 metry i 70 centymetrów długości. Tyle, ile toyota yaris albo nissan micra. Ale jest  znacznie od nich wyższy. Przypomina więc trochę kolorowe pudełko na kółkach. Takie pudełko ma podwozić ludzi na przykład do pracy czy do szkoły. Nikt nie będzie się w nim nudził jak w zwykłym busie. Bo już na dzień dobry dostanie kawę z ekspresu. W busie jest też mała lodówka. Pasażer zapina pasy i usadowiony wygodnie, może spokojnie buszować w sieci, korzystając z dużych, 19-calowych wyświetlaczy. Dzięki elektrycznemu napędowi w microMAX jest cicho jak makiem zasiał. Ale kierowca nie musi się obawiać, że przechodnie nie usłyszą nadjeżdżającego auta. Zespół pana Rinderknechta pomyślał i o tym. Specjalny system naśladuje głos silnika, by ostrzec pieszych w pobliżu.

Trzech szczęściarzy

Zespół konstruktorów wpadł też na pomysł aplikacji do smartfona. Dzięki niej każdy pasażer będzie wiedział, gdzie znajduje się najbliższy bus. A kierowca na swoim wyświetlaczu będzie widział, przy której ulicy stoi pasażer. Takie mikroauta, choćby nie wiem jak bardzo były maksipomysłowe, nie zastąpią jednak autobusów miejskich. Oprócz kierowcy znajdzie się w nich miejsce tylko dla... trzech osób. To raczej propozycja nowoczesnych taksówek. Albo samochodu dla ludzi podrzucających się codziennie do pracy czy prywatnych firm dowożących pracowników lub uczniów do szkoły. Najpierw jednak pojazd musi wejść do produkcji, co wcale nie jest takie pewne. Raczej bardzo wątpliwe. Poprzednich nieziemskich aut Rinspeeda też nie widać na ulicach. Ale wizjonerów ze Szwajcarii to nie zraża. Już teraz myślą, czym zadziwić świat za rok.