Rycerze w rynnie

Piotr Sacha

|

MGN 03/2013

dodane 02.10.2013 15:33

Zagadka: Co powstanie z połączenia jazdy szybkiej na lodzie, hokeja i snowboardu?

Centrum Quebecu w Kanadzie raz w roku zamienia się w wielką ślizgawkę Centrum Quebecu w Kanadzie raz w roku zamienia się w wielką ślizgawkę
pap/JOERG MITTER/Andreas Schaad

Odpowiedź: Ice cross downhill. Tak nazywa się coraz bardziej popularna dyscyplina zimowa, gdzie czterej zawodnicy, wyglądający jak hokeiści, stają w boksach na szczycie krętej, 300-metrowej rynny z lodu. Trochę też przypominają rycerzy w kolorowych zbrojach. Zaczyna się pojedynek na śmierć i życie… No, może raczej na połamane i niepołamane ręce i nogi. Bo panowie w kaskach momentami tną lód z prędkością ponad 60 km/h. Kto pierwszy na mecie, ten wygrywa. W tej dyscyplinie nie ma krajowych mistrzostw, występów ligowych czy pucharów… W sezonie zawodnicy startują tylko pięć razy – w USA, Holandii, Szwajcarii i dwa razy w Kanadzie. W centrum wielkich miast szalone zjazdy ogląda czasem nawet 115 tys. widzów. Wielki finał odbędzie się 16 marca w kanadyjskim Quebecu, gdzie tytuł mistrzowski spróbuje obronić 25-letni Kanadyjczyk Kyle Croxall. Transmisję na żywo można będzie zobaczyć na www.redbull.tv.

Tagi: