Geniusz niedoceniony

Gabriela Szulik

|

MGN 02/2013

dodane 02.10.2013 15:36

Silnik elektryczny, prądnica prądu przemiennego, świetlówka, dynamo rowerowe, radio, elektrownia wodna, bateria słoneczna, transformator – trudno wyobrazić sobie życie bez tych wynalazków.

Geniusz niedoceniony East News

A to jeszcze nie wszystko. Do tego jeszcze tysiące projektów, odkryć, badań. Niektóre w ogóle nie ujrzały światła dziennego. Ich autorem jest jeden człowiek – Nikola Tesla. Jego największym marzeniem było pobieranie darmowej energię z jonosfery i kontrolowanie zmian w pogodzie. W styczniu minęło 70 lat od jego śmierci.

Trzy lata podstawówki
Tego dnia była wielka burza. W niewielkim Smiljan (dzisiejsza Chorwacja), w górzystym regionie Jezior Plitwickich 10 lipca 1856 przyszedł na świat mały Nikola. Był czwartym dzieckiem serbskiej rodziny Teslów. Tata był kapłanem serbskiego kościoła. Mama zajmowała się domem. Podobno po niej Nikola odziedziczył niezwykłe zdolności. Co ciekawe, twierdził, że jego brat, który zginął po upadku z konia, był znacznie zdolniejszy od niego. Gdy miał 6 lat zaczął naukę w szkole, gdzie chyba szybko się na nim poznano, bo już po zaledwie trzech latach skończył podstawówkę. A gdy miał 12 lat znał na pamięć tablice logarytmiczne i konstruował pierwsze silniki.
Na studiach na Politechnice Austriackiej w Grazu nawet 20 godzin, gdy coś go zafascynowało, potrafił przesiedzieć nad książkami. Miał niezwykłą pamięć wzrokową, dzięki temu błyskawicznie opanował sześć języków, a kiedy liczył coś „na oko”, często okazywało się, że pomylił się na przykład o... jedną dziesiątą milimetra.

Edison i Tesla
Tesla marzył o spotkaniu z Edisonem, największym wynalazcą tamtej epoki. W oparciu o jego wynalazki produkowano wtedy silniki i prądnice. W końcu pojechał do Stanów Zjednoczonych i... rozczarował się. Kiedy Edison zobaczył projekty Tesli, poczuł się chyba zagrożony i nie przyjął go do pracy w swoim laboratorium. Dopiero list polecający ich wspólnego znajomego i słowa: „Znam dwóch wielkich ludzi. Jednym jesteś ty, drugim ten młody człowiek”, przekonały uczonego. Nikola pracować nad poprawieniem wydajności wytwarzanego prądu w elektrowniach Edisona. Kiedy rok później Tesla zaproponował, by dla poprawienia wydajności nawet o 50 procent, zmienić zasilanie elektrowni z prądu stałego na prąd przemienny, Edison... wyrzucił Teslę z pracy i nawet mu nie zapłacił.
Tego się nie spodziewał, ale do Europy nie wrócił. Otworzył własną firmę Tesla Electric Light Company. Pracował nad prądem przemiennym, gdzie opracowano jego podstawy, gdzie też powstały pierwsze świetlówki i silnik elektryczny.

Kot z aureolą
Już jako dziecko Nikola Tesla dostrzegał zjawiska niezauważane przez innych. Pod koniec swojego życia wspominał to tak: „Tego wieczoru gładziłem po grzbiecie kota, kiedy zaobserwowałem, że jego futro jeży się, a moja dłoń przesuwająca się po jego grzbiecie wywołuje snopy iskier. Mój ojciec wyjaśnił mi, że to prąd – taki sam, jaki widać w błyskawicy podczas burzy. Pamiętam, jak mama się oburzyła: »Przestań głaskać tego kota – zrugała mnie. – Jeszcze się zapali«. Ale ja zacząłem się zastanawiać: czy natura to taki ogromny kocur? A jeśli tak, to kto gładzi go po grzbiecie? Chyba sam Bóg – myślałem. Tymczasem Maczak zeskoczył z moich kolan. Wymył łapki i z jeszcze wilgotnym futerkiem szedł przez pokój. Powietrze wokół niego rozjarzyło się lekko – jak aureola wokół głowy świętego. Ten obraz nie opuszcza mojego umysłu. To chyba wtedy rozpocząłem próby poznania prawdziwej natury elektryczności. 80 lat później wciąż szukam. Bez skutku”.

Robot sterowany pilotem
Tesla jest twórcą pierwszej na świecie elektrowni prądu przemiennego i linii, która zasiliła oświetlenie wszystkich stacji kolejowych Western Union. Kiedy pod koniec XIX wieku spłonęło jego laboratorium, dzięki swej doskonałej pamięci potrafił odtworzyć wszystkie pierwsze projekty, a przy okazji niektóre ulepszył. Pisano o nim: „On pierwszy pokazał jak przez powietrze przekazywać bezprzewodową energię do lamp elektrycznych".
Jednym z ostatnich pomysłów Tesli jest pilot radiowy. A kiedy z jego pomocą udało się sterować maszynami, wmontował urządzenie sterujące z pilota do maszyny kroczącej, dodał czujniki i... maszyna ruszyła. Tak powstał pierwszy na świecie robot.
Ten wielki geniusz zmarł dokładnie 70 lat temu w pokoju hotelowym w Nowym Jorku między 5 a 8 stycznia 1943 roku. Miał 86 lat. Jak twierdził siostrzeniec Tesli „z pokoju hotelowego zniknęły wszystkie naukowe zapiski wujka”. Pewnie więc o Tesli i jego odkryciach jeszcze nie wiemy wszystkiego.

Tagi: