Czy nasza religia jest najlepsza?

MGN 12/2003

dodane 12.04.2012 07:39

Na trudne pytania odpowiada ojciec prof. Jacek Salij, dominikanin

Czy nasza religia jest najlepsza?

– Na świecie jest tyle religii. Skąd mamy wiedzieć, że nasza jest prawdziwa?
– A czy zastanawiałeś się nad tym, dlaczego na świecie jest tak wiele religii?

– No, właśnie! To dopiero ciekawe!
– Widzisz, są pytania, przed którymi stają ludzie każdej epoki i każdej kultury. Nie ma chyba człowieka, który by kiedyś nad tymi pytaniami się nie zastanawiał.

– Po takim uroczystym wstępie to nie wiem, czy ja te pytania zrozumiem.
– To są trzy bardzo proste pytania: Skąd wzięliśmy się na tym świecie? Po drugie: Po co żyjemy? I po trzecie: Dokąd ostatecznie idziemy? Kiedy stawiamy sobie te pytania, najczęściej przychodzą nam do głowy jakieś odpowiedzi religijne.

– Tylko co to ma wspólnego z faktem, że na świecie istnieje tyle religii?
– Ludzie różnych kultur szukali odpowiedzi na te trzy proste pytania. I różnie sobie te odpowiedzi formułowali. Stąd tyle różnych religii. Wielość religii świadczy właśnie o tym, że ludzie różnych kultur szukali Pana Boga i jakoś Go jednak znajdowali.

– Czy to znaczy, że wszystkie religie są prawdziwe?
– We wszystkich religiach są jakieś ziarna prawdy, choć w jednych religiach jest ich więcej, w innych mniej.

– Od czego to zależy?
– Na to pytanie najgłębiej odpowiedział Pan Jezus: „Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą”.

– Proste słowa, ale ja ich nie rozumiem.
– Wyjaśnię to na dwóch przykładach. Wyobraź sobie, co by było, gdybyśmy ja albo Ty nie starali się przezwyciężać swojego egoizmu albo gdybyśmy nosili w sobie pogardę dla słabszych od siebie. Otóż wtedy jest czymś nieuniknionym, że nasze wyobrażenia o Bogu będą pomieszane z błędem. Zapewne zapomnielibyśmy wtedy o tym, że Bóg jest miłosierny, a może nawet zaczęłoby się nam wydawać – jak to egoistom – że jesteśmy ważniejsi nawet od Pana Boga.

– Chyba wiem! Nawet szlachetni ludzie są grzesznikami i dlatego we wszystkich religiach wyobrażenia o Bogu są pomieszane z błędem. Tylko Pan Jezus podaje nam czystą prawdę o Bogu. Bo Pan Jezus nie miał w sobie żadnego grzechu.
– Można to ująć jeszcze inaczej: różne religie powstały dlatego, że ludzie od wieków szukali Pana Boga i jakoś Go znajdowali. Chrześcijaństwo wzięło się stąd, że sam Bóg postanowił nas szukać. Pan Jezus jest przecież Synem Bożym, Bogiem prawdziwym, który dla nas stał się człowiekiem.

– Czy to znaczy, że chrześcijaństwo jest najlepszą ze wszystkich religii?
– Spróbuj zobaczyć to trochę głębiej: Pan Jezus przyszedł do wszystkich ludzi, nie tylko do chrześcijan. Również na krzyżu umarł za wszystkich, nie tylko za chrześcijan. W Dziejach Apostolskich czytamy nawet, że „nie dano ludziom pod niebem żadnego innego imienia, w którym moglibyśmy być zbawieni”.

– To w takim razie ja jednego nie rozumiem: jeżeli Pan Jezus przyszedł do wszystkich ludzi, to dlaczego w Azji chrześcijanie stanowią mniej niż 5% ludności? Chyba nawet w Europie więcej jest niewierzących niż tych, którzy wierzą w Pana Jezusa.
– Nieraz słyszę to pytanie. Wtedy przypomina mi się pouczenie Pana Jezusa: „Wy jesteście światłem świata”.

– Co to znaczy?
– To znaczy, że jeżeli Ty i ja będziemy się starali naprawdę żyć Ewangelią, wówczas również ludziom niewierzącym będzie na tym świecie trochę jaśniej. Obaj przyczynimy się do tego, że ludziom – również niewierzącym – łatwiej będzie rozróżnić dobro od zła i miłość prawdziwą od fałszywej. Słowem, przynajmniej trochę sprawdzą się wtedy na nas dwóch słowa Pana Jezusa o zaczynie, który zakwasza ciasto. Przypomnij sobie, jak bardzo do rozszerzania się dobrej nowiny o Panu Jezusie przyczyniła się Matka Teresa z Kalkuty.

– Jak Ojciec sądzi, Czy ludzie niewierzący będą zbawieni?
– W dwóch sprawach to nawet nie sądzę, ale mam pewność. Po pierwsze, że bardzo obdarzam człowieka niewierzącego, jeżeli pomogę mu uwierzyć w Pana Jezusa. A po drugie, że Pan Bóg kocha wszystkich ludzi, również niewierzących, i wszystkich chciałby obdarzyć życiem wiecznym. Ale to jest temat na całą rozmowę.

– Proszę mi jeszcze powiedzieć, co z tą Azją, gdzie chrześcijan jest tak mało?
– Skoro Ciebie szczególnie interesuje rozszerzanie się Ewangelii na tym kontynencie, to na pewno słyszałeś o prześladowaniach, jakie spotykają chrześcijan w Chinach, w krajach muzułmańskich, a nawet w Indiach. Moim zdaniem, prześladowania te są zapowiedzią, że Ewangelia będzie się w tych krajach rozszerzała.

– Ja też słyszałem, że w krajach islamskich nie wolno nawracać muzułmanów na chrześcijaństwo. Dlaczego świat przeciwko temu nie protestuje?
– Nie zapomnij o tym pytaniu, jakie mi teraz stawiasz, jeśli zostaniesz kiedyś dziennikarzem albo dyplomatą. Chociaż jeśli mam być szczery, to najbardziej cieszyłbym się, gdybyś został misjonarzem!