W chwili roztargnienia Pan Bóg ulepił Jankę z gliny przeznaczonej na dziesięć osób. Dlatego inni nie mogą za nią nadążyć. Tak o Janinie Ochojskiej, szefowej Polskiej Akcji Humanitarnej, powiedziała koleżanka. Razem organizowały pomoc niemal dla całego świata.
Wszystko zapięte na ostatni guzik. Tiry gotowe do odjazdu. Te w sierpniu 1999 roku wyjeżdżały do Turcji z pomocą dla ofiar trzęsienia ziemi.
fot. PAP/JACEK TURCZYK
Atak polio
Miała zaledwie sześć miesięcy, gdy zachorowała. Podobno tak jest, że gdy przychodzi epidemia polio (choroba Heinego-Medina) chorują wszyscy. Tyle że odporniejsi potrafią się obronić, słabsi nie. Janka chorowała wcześniej na dyfteryt i wirus polio zaatakował jej centralny układ nerwowy ze zdwojoną siłą. Doprowadził do całkowitego porażenia osłabioną wcześniejszą chorobą dziewczynkę. – Pierwsze wspomnienia z dzieciństwa – opowiada pani Janina Ochojska – to szpital. – A najwcześniejszy obraz to widok siostry zakonnej-pielęgniarki pochylającej się nade mną i to, że nie mogę się ruszyć. Przez osiem miesięcy leżała w szpitalu w tak zwanych żelaznych płucach. Dzięki nim potrafiła sama oddychać. Ten czas jednak wystarczył, by wyszła stamtąd z pokrzywionym kręgosłupem. Z konieczności nie zwracano na niego uwagi. Ważne było, by maleńka Janka się nie udusiła. Potem przewieziono ją do sanatorium. Miała wtedy rok i dwa miesiące. Wyjęto dziewczynkę z „żelaznych płuc” i... Janka nie umiała usiąść. Nawet o raczkowaniu nie było mowy.
Metalowy pręt w plecy
A czasem ból był nie do wytrzymania. Na przykład tak zwane rozciąganie. Najpierw pół godziny trzeba było leżeć na gorącej parafinie. – To było nawet przyjemne – wspomina pani Janka. – Wydłubywaliśmy parafinę spod siebie, lepiliśmy kulki i rzucaliśmy w siebie. Gdy mięśnie się rozgrzały, trzeba było się położyć na brzuchu i wtedy zaczynały się „tortury“. Naciągano i wyginano kręgosłup w przeciwną stronę niż był naturalnie skrzywiony. Cały czas jednak powiększało się jego skrzywienie i trzeba było coś z tym robić. – Lekarze postanowili mi włożyć do pleców metalowy pręt, który podpierał krzywy kręgosłup. Po jednej z operacji efekt był taki, że kręgosłupa nie wyprostowano, a skrzywienie powiększyło się prawie do 120 stopni. Do Pierwszej Komunii Świętej Janka przystąpiła dopiero w piątej klasie. – Przygotowywano mnie nawet wcześniej – opowiada – ale z powodu kolejnych operacji nie zdążyłam. Dopiero gdy byłam przez dłuższy czas w domu, mogłam się porządnie przygotować.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
już od 14,90 zł