Przepis na urodę

Gabriela Szulik

|

MGN 03/2003

publikacja 06.04.2012 23:27

Miała białą suknię. W rękach trzymała czerwone róże. Inna wpięta była w jej rozpuszczone włosy. Gdy zeszła na ziemię i spotkała znajomych, zapanowała wielka radość. Wtedy... obudziłem się. Tak śnił jedenastoletni Tomek pięć miesięcy po śmierci Ewy.

Przepis na urodę

Zastrzyk w serce
W kalendarzu na rok 1988 pod datą 25 grudnia był taki zapis: „W dniu 25 grudnia 1974 roku, w Boże Narodzenie o godzinie 1.45 urodziła się nieznośna dziewczyna. Pan Jezus też urodził się w tym dniu”. To miały być czternaste urodziny. Ewa nie doczekała ich. Żyła 13 lat i dwa miesiące. Zmarła w czwartkowy wieczór, 10 marca 1988 roku, w jednym z rzeszowskich szpitali. Nikt nie spodziewał się czegoś takiego. Mama, siostra i brat nieruchomo stali przy łóżku Ewy zupełnie zaskoczeni sytuacją. Nic nie można było zrobić. Tylko czekać. Na co? – Nawet o cud nie umiałam prosić – wspomina mama. – Wszystko działo się tak szybko. Nie zauważyłam, kiedy z popołudnia zrobił się późny wieczór. Lekarze byli bezradni. Nawet krwi z palca nie potrafili pobrać. Jakby nagle wszystko się skończyło. Ewa leżała na szpitalnym łóżku. Miała zamknięte oczy.

– Czasem przychodziła w niemodnych spodniach – wspominają koleżanki. – Próbowałyśmy coś z tym zrobić, ale ją niewiele to obchodziło. Kiedyś utapirowałyśmy jej włosy. Było jej ślicznie. – Ja nie chcę tak chodzić – powiedziała Ewa z uśmiechem i przygładziła włosy. Ewelina, koleżanka z klasy, wspominała Ewę: „Miała duże poczucie humoru i była wspaniałym kompanem do zabawy. Skłonna do żartów i dowcipów, które robiłyśmy sobie nawzajem. Choćby ten jak razem z Agnieszką wepchnęły mnie w zaspę po szyję. Z drugiej strony poważna, szczera i godna zaufania . Gdybym miała powierzyć komuś tajemnice, powierzyłabym je Ewie. Ona umiała słuchać. – Nie wyróżniała się w klasie – pisze dalej Ewelina – aczkolwiek nauczycielki zastanawiały się często, co 'taka spokojna Cop' robi między nami. Ja sama często myślałam, że ona jest jakby... lepsza od nas. Posłuszna rodzicom, nigdy się nie buntowała. Nie lubiła podrywać chłopców, choć było kilku, którzy się w niej podkochiwali. Ewa, jak każda dziewczyna, była z tego zadowolona, ale nie znaczyło to dla niej wiele. Chciała być piękna dla Kogoś innego”.

Dziękujemy, że z nami jesteś

To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.

Czytasz fragment artykułu

Subskrybuj i czytaj całość

już od 14,90

Poznaj pełną ofertę SUBSKRYPCJI

Masz subskrypcję?
Kup wydanie papierowe lub najnowsze e-wydanie.