Żart wiele wart

MGN 02/2003

publikacja 06.04.2012 13:58

Czy Pan Bóg ma poczucie humoru, czy lubi, kiedy ludzie żartują - na takie i podobne pytania odpowiada o. Jacek Salij, dominikanin

Żart wiele wart

– Czy Pan Bóg gniewa się na nas, kiedy my żartujemy?
– Skąd Ci to przyszło do głowy?

– Tak mi się pomyślało. Ewangelia przecież mówi, że z każdego bezużytecznego słowa zdamy kiedyś rachunek przed Bogiem.
– Spróbujmy wyliczyć różne pożytki żartowania: Jeśli ludzie potrafią wspólnie żartować, to na pewno się polubią. Żart pomaga zapomnieć trochę o zmęczeniu, o biedzie, o chorobie. Dobry żart rozprasza niedobre napięcia między ludźmi. Jak widzisz, nie musiałbym już nawet wspominać o tym, że kto uprawia sztukę żartowania, ćwiczy swoją inteligencję.

– Ojciec powiedział: „dobry żart”. Czy są również złe żarty?
– Na przykład żarty z czyjegoś kalectwa albo nieszczęścia mogą być nawet poważnym grzechem. W ogóle powinniśmy uważać, żeby złym żartem kogoś nie zranić. Oprócz złych żartów są jeszcze – mniej od nich szkodliwe – głupie żarty.

– Kiedy ktoś w klasie podłoży pani pinezkę, żeby na niej usiadła – to jest zły żart, czy tylko głupi żart?
– A gdyby ktoś tę pinezkę podłożył tobie, to byłby zły żart, czy tylko głupi żart?

– Przepraszam, nie pomyślałem.
– Kiedy żartujemy, trzeba mieć, że tak powiem, sitko w głowie, które zatrzymuje różne złe i głupie żarty.

– Spodobało mi się takie powiedzenie, że Pan Bóg ma poczucie humoru. Czy to możliwe, żeby Pan Bóg z kogoś zażartował?
– Chyba że dobrotliwie i dla dobra tego człowieka. Pamiętasz może, jak Pan Bóg zażartował sobie z proroka Jonasza?

– Nie mogę sobie przypomnieć.
– Usiadł sobie Jonasz na górce pod ogromnym liściem, żeby obserwować, jak Pan Bóg będzie niszczył Niniwę. Pan Bóg wysłał wtedy robaczka, żeby podgryzł korzeń tej rośliny podobnej do łopianu. Liść zaczął więdnąć i słońce praży Jonasza w łysinę. Jonasz od razu z pretensjami do Pana Boga, że nie dba o swojego proroka. Pamiętasz, co mu wtedy Pan Bóg odpowiedział?

– Jakoś w ogóle tej historii sobie nie przypominam.
– Pan Bóg odpowiedział mu mniej więcej tak: Tobie, Jonaszu, żal marnego łopianu, a Ja miałbym nie ulitować się nad tylu tysiącami ludzi, którzy mieszkają w Niniwie?

– Urocza opowieść. Czy Ewangelie mówią coś na temat żartów?
– Niestety, mówią.

– Dlaczego „niestety”?
– No to posłuchaj: „Żołnierze zgromadzili koło Jezusa całą kohortę. Rozebrali Go z szat i narzucili na Niego płaszcz szkarłatny. Uplótłszy wieniec z ciernia, włożyli Mu na głowę, a do prawej ręki dali Mu trzcinę. Potem przyklękali przed Nim i szydzili z Niego mówiąc: Witaj, Królu Żydowski! Przy tym pluli na Niego i bili Go po głowie”.

– To już nawet nie były złe żarty, to były zbrodnicze żarty. Mnie jednak interesują żarty sympatyczne. Na przykład czy Pan Jezus czasem żartował z samego siebie? Papieże nieraz z siebie żartowali.
– Może byś mi jakąś tego rodzaju historię opowiedział...

– Kiedy po swoim wyborze na papieża Jan XXIII po raz pierwszy wszedł do Bazyliki świętego Piotra, jakiejś pani wyrwało się: „Ale on gruby!” Ojciec Święty wtedy się odwrócił i mówi do tej pani: „Przecież konklawe to nie są wybory miss piękności!”
– Opowiem Ci historię o tym samym papieżu, którą ja sobie zapamiętałem. Ktoś zapytał go wkrótce po wyborze, czy to trudno być papieżem. Odpowiedział, że początkowo czuł się przytłoczony ciężarem obowiązków, które na niego spadły. Kiedyś jednak w tym stanie ducha poszedł do kaplicy i tam chyba od samego Pana Jezusa przyszła mu myśl: „Jasiu, ty nie bądź taki ważny!”. „Od tej pory – zakończył Jan XXIII – wypełnianie obowiązków papieskich idzie mi całkiem nieźle”.

– No właśnie, papieże starali się żartować z samych siebie. Czy Pan Jezus również?
– Widzisz, my wszyscy, nawet sam papież, musimy się bronić przed tym, żeby nie obrosnąć w jakąś fałszywą powagę. Świetnym sposobem takiej obrony jest żart z samego siebie i autoironia.

– Przepraszam, co to jest autoironia?
– To jest właśnie ironizowanie z samego siebie, choćby jak to: „Jasiu, ty nie bądź taki ważny!” Otóż Panu Jezusowi z pewnością nie groziło popadnięcie w fałszywą powagę. On nie był zwyczajnym człowiekiem, On zarazem był naprawdę Synem Bożym. Dlatego Pan Jezus nie musiał korygować swojego autorytetu za pomocą żartów.

– Mam jeszcze jedno pytanie: Czy dozwolone są takie żarty, które związane są z jakimś tekstem Ewangelii?
– Jeśli mam być szczery, to słysząc takie żarty, zazwyczaj odczuwam niesmak. Przypomina mi się chyba tylko jeden, za to naprawdę świetny, żart związany z Ewangelią, który nie budzi we mnie sprzeciwu.

– Proszę go opowiedzieć.
– O tym jak to dwóch Szkotów pojechało nad Jezioro Galilejskie, ale może go znasz?

– Nie, nie znam go, ale naprawdę proszę go opowiedzieć!
– Postanowili wynająć łódkę. Niestety, najkrótsza wycieczka, piętnastominutowa, kosztowała piętnaście dolarów. „Panie, piętnaście dolarów za piętnaście minut? Niechżeż się pan opamięta!” – mówi jeden z tych Szkotów do przewoźnika. „Proszę jednak pamiętać – broni się przewoźnik – że to nie jest zwyczajne jezioro, sam Pan Jezus chodził po jego wodach!”. „Nie dziwię się – mówi Szkot – przy takich cenach!”