Odpoczynek w szkole

MGN 07-08/2004

publikacja 01.04.2012 19:56

Na trudne pytania bliźniaków Marty i Jurka odpowiada ojciec prof. Jacek Salij, dominikanin

Odpoczynek w szkole

Jurek: Wybraliśmy dzisiaj świetny temat. Już niedługo wakacje. Może byśmy porozmawiali o tym, czym się różni lenistwo od odpoczywania.

O. Jacek: Odpoczywa się po pracy, a leniuch męczy się tym, że mu się robić nie chce i w ogóle nie wie, co to jest prawdziwy odpoczynek. „Nie znają próżniacy, jak słodko odpocząć po pracy” – mówi dawne przysłowie.

Jurek: Wobec tego leniuchom trzeba współczuć!

O. Jacek: Prawdziwe współczucie polega na tym, żeby pomóc bliźniemu wydobyć się z nieszczęścia. Temu, kto przyzwyczaił się do leniuchowania, trzeba pomóc w dwóch rzeczach: żeby polubił swoją pracę i żeby nauczył się mądrego odpoczywania.

Jurek: Leniwiec! Jest nawet takie zwierzę!

Marta: Zwierzęta te żyją w Brazylii. Śpią 20 godzin na dobę. Najedzą się liści i znów zasypiają. Cały czas wiszą na gałęzi. Nie chce im się nawet zejść na ziemię, żeby napić się wody. Są całe obrośnięte glonami i to je chroni przed drapieżnikami.

O. Jacek: Nawet nasze poczciwe krowy, kiedy najedzą się trawy, kładą się i przeżuwają to, co zjadły. Taka jest natura tych zwierząt i tylko nam może się czasem wydawać, że one leniuchują. Tak naprawdę leniuchuje dopiero człowiek, jeżeli czas przeznaczony na coś pożytecznego spędza na leżeniu brzuchem do góry albo na łażeniu z kąta w kąt.

Marta: Co jednak ma robić ktoś, kto nie może znaleźć pracy? Czy człowiek bezrobotny jest skazany na leniuchowanie? Przecież on bardzo chciałby mieć pracę!

O. Jacek: Bezrobotni są nieraz jeszcze bardziej zajęci, niż ci, którzy mają pracę. Wiele czasu zajmuje im samo poszukiwanie pracy. Ponadto, podejmują różne zajęcia dorywcze, bo muszą przecież wyżywić swoje dzieci. Bezrobocie to jest naprawdę wielkie nieszczęście.

Jurek: Podobno pralkę wymyślił człowiek, któremu umarła żona, a jemu nie chciało się gotować brudnej bielizny i każdej z osobna koszuli tarmosić na tarce. Czyli można powiedzieć, że dokonał tego wynalazku z lenistwa.

O. Jacek: Nawet nie wiem, kto i w jakich okolicznościach wynalazł pralkę. To jednak warto wiedzieć, że również po to Pan Bóg dał człowiekowi rozum, żebyśmy tam, gdzie to możliwe, oszczędzali swój czas i wysiłek. Mamy przecież mnóstwo rzeczy do zrobienia, w których żadna maszyna nas nie wyręczy.

Marta: Na przykład?

O. Jacek: Na przykład żadna maszyna nie zastąpi Cię w budowaniu dobrych relacji z Twoją młodszą siostrą. Żadna maszyna nie będzie za nas czytała dobrych i ważnych książek. Żadna maszyna nie nauczy się za nas języka angielskiego.

Jurek: Żadna maszyna nie będzie się za nas modliła.

Marta: Ani nie odwiedzi chorej sąsiadki w szpitalu... Ale mam jeszcze zupełnie inne pytanie: Czy w Piśmie Świętym mówi się coś na temat lenistwa?

O. Jacek: Najwięcej w Księdze Przysłów. Na mnie jednak, kiedy myślę o lenistwie, zawsze największe wrażenie robi przypowieść Pana Jezusa o robotnikach w winnicy.

Jurek: O tych, co pracowali od samego rana albo od godziny trzeciej, szóstej, dziewiątej i jedenastej?

O. Jacek: Brawo! Dzień symbolizuje w tej przypowieści całe życie człowieka. „Czemu stoicie cały dzień bezczynnie?” – zwrócił się właściciel winnicy do tych, których udało mu się zaprosić dopiero pod sam wieczór. Znaczy to, że nawet ludzie bardzo zajęci mogą być duchowymi próżniakami.

Marta: Ja tego nie rozumiem. Nie rozumiem, jak można być duchowym próżniakiem. Nie rozumiem też, jak człowiek bardzo zajęty może być próżniakiem.

O. Jacek: Duchowy próżniak to człowiek, którego praca nie ma żadnego odniesienia ani do miłości Boga ani do miłości bliźniego. Na przykład jeżeli ktoś pracuje tylko po to, żeby zarobić dużo pieniędzy albo żeby go ludzie podziwiali, i nawet nie pomyśli o tym, że naszą pracą powinniśmy się przyczyniać do wspólnego dobra, to jego praca jest duchowym próżnowaniem.

Jurek: Kiedy razem z Martą planowaliśmy tę rozmowę, myśleliśmy, że poruszymy również temat odpoczynku. Przecież zbliżają się wakacje!

Marta: Proszę tylko nie mówić nam o tym, że najlepiej odpoczywa się w ruchu – przez wiosłowanie, chodzenie po górach, grę w piłkę. My to dobrze wiemy.

O. Jacek: Coś mi się wydaje, że uda mi się Was zaskoczyć. Wyobraźcie sobie, że grecki wyraz „scholé” (trzeba akcentować
ostatnią sylabę), od którego pochodzi nasza „szkoła”, znaczy: odpoczynek. Innymi słowy, do szkoły chodzi się po to, żeby odpoczywać.

Jurek: To chyba jakiś żart.

O. Jacek: Starożytni Grecy określali tym wyrazem odpoczynek szczególny: taki odpoczynek, kiedy ludzie, którzy się lubią i szanują, cieszą się tym, że mogą być razem, wspólnie poznawać prawdę, zaspokajać swoją ciekawość świata, dowiadywać się o różnych
ważnych wydarzeniach z historii. Jednak szkoła może dawać taki odpoczynek tylko pod jednym warunkiem: że nauczyciele i dzieci oraz dzieci między sobą wzajemnie się lubią i szanują.

Marta: Gdybyśmy jeszcze samą szkołę bardziej polubili, na pewno byłoby nam w niej przyjemniej.

Jurek: Ja mimo wszystko bardzo się cieszę, że już niedługo mamy wakacje!

O. Jacek: Jest jeszcze jeden temat związany z odpoczynkiem, którego w ogóle nie poruszyliśmy. Mam na myśli odpoczynek religijny. Przecież w niedzielę odpoczywamy nie tylko po to, żeby nabrać sił do nowej pracy – również po to, żeby nacieszyć się tym, że kocha nas sam Pan Bóg i że naszym celem ostatecznym jest szczęście wieczne. Kto wie, może kiedyś jeszcze o tym porozmawiamy.