Dlaczego mnie to spotyka?

Gabriela Szulik

|

MGN 06/2004

publikacja 01.04.2012 14:20

Te pytania stawia sobie ciągle Jan Budziaszek. Jest perkusistą w zespole „Skaldowie” od prawie czterdziestu lat.

Dlaczego mnie to spotyka? Jan Budziaszek

Dwadzieścia lat temu przekonał się, że Jezus genialnie zaplanował jego życie i każdego człowieka na ziemi. Chce, by usłyszało o tym jak najwięcej ludzi.

Po kilku minutach zadzwonił znajomy kleryk, z którym gramy czasem na koncertach. – W niedzielę po południu gramy u sióstr norbertanek – powiedział. – Będzie trochę młodzieży i wszyscy czekają, że opowiesz im swoją przygodę z różańcem. – Chwileczkę, a skoki? – dotarło do mnie. – A ty, za kogo Mnie uważasz? – pytał Jezus. Trzeci raz usłyszałem to pytanie kilka dni później. W czwartek. Tego dnia krakowska Wisła grała w Rzymie mecz z Lazio o puchar UEFA. – Muszę zobaczyć ten mecz – planowałem, choć wiedziałem, że zwykle w czwartki po mszy zostawałem na adoracji do 21.30. Mecz zaczynał się o 21.00. – Czy ja muszę być dzisiaj na adoracji? – to było pierwsze pytanie, które do mnie przyszło. A po nim zaraz drugie: „A czy ja muszę oglądać pierwszą połowę meczu? Co przyniesie więcej pożytku Wiśle, adoracja telewizora, czy Najświętszego Sakramentu? W tamtą sobotę, 22 lutego 2003 r., Adam Małysz odniósł pierwsze w sezonie zwycięstwo i został mistrzem świata, a potem, w czwartek, Wisła Kraków, po bardzo dobrej grze, zremisowała w Rzymie z Lazio 3:3.

Dziękujemy, że z nami jesteś

To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.

Czytasz fragment artykułu

Subskrybuj i czytaj całość

już od 14,90

Poznaj pełną ofertę SUBSKRYPCJI

Masz subskrypcję?
Kup wydanie papierowe lub najnowsze e-wydanie.