Karolina leżała na wznak. W zaciśniętej ręce trzymała chustkę z głowy, znak dziewczęcej czystości. Nieco dalej w lesie były porzucone buty i kurtka. Znaleziono ją po dwóch tygodniach. Miała tylko 16 lat.
Jedyne zdjęcie, jakie zachowało się z czasów szkolnych. Karolina (bezpośrednio za nauczycielem) stoi z tyłu
Był listopadowy, ponury dzień. Liście z drzew dawno już opadły, słońce pokazywało się coraz rzadziej albo na bardzo krótko. Pobliski las szumiał o nadchodzącej zimie. W Polsce i w Europie od kilku miesięcy trwała I wojna światowa. Przez okolicę, w której mieszkała Karolina Kózkówna, przechodziła armia rosyjska. Pamiętnego dnia we wsi pojawiło się jeszcze więcej żołnierzy niż zwykle. – Dzisiaj zostaniesz w domu – zdecydowała mama. Wiedziała, że Karolina od pięciu dni odprawia nowennę do św. Stanisława i jak zwykle będzie chciała pójść na mszę. – Wolałabym iść do kościoła – dziewczyna próbowała prosić mamę. – Tak się dzisiaj czegoś boję. – Nie bój się – uspokajała mama. – Nie będziesz sama. Zostaniesz z tatą i z siostrami, a gdy przyjdą żołnierze, dasz im chleb i jajka.
Śmierć w ukochanym lesie
Leżała na skraju lasu, pod olszyną. Blisko domu, ale nie z tej strony, gdzie szukała niemal cała wieś. Cała w zastygłej krwi. Znalazł ją sąsiad w pierwszych dniach grudnia, gdy zbierał drewno na opał. Dzięki dokładnym badaniom specjalistów, można odtworzyć to, co stało się 18 listopada 1914 roku na leśnej drodze niedaleko Wał-Rudy, gdzie mieszkała Karolina. Żołnierz nie spodziewał się tak wielkiego oporu ze strony dziewczyny. Przecież była bezbronna. On był silniejszy, a na dodatek uzbrojony. Pewnie wpadł w szał widząc, że nie będzie z nią tak łatwo. Pierwszy cios zadał szablą w głowę, gdy Karolina po raz kolejny próbowała uciec. Kiedy się obróciła, zobaczyła, że żołnierz przymierza się do drugiego ciosu i zasłoniła twarz dłonią. Szabla rozerwała rękę od łokcia po nadgarstek. Ręką próbowała chwycić broń. Nawet wtedy nie dała za wygraną. Broniła się do końca, ciągle uciekając przez leśne zarośla. Gdy szabla rozcięła nogę pod kolanem, traciła siły coraz bardziej. W końcu żołnierz uderzył poniżej głowy i ranił ją od szyi aż po prawą pierś. Ostatnie pchnięcie Karolina otrzymała w gardło. To spowodowało prawie natychmiastową śmierć. Ukochany las, gdzie tak lubiła przychodzić, był świadkiem jej ostatnich chwil życia na ziemi.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
już od 14,90 zł