Hostie dotarły do Betlejem

Specjalna korespondencja o. Seweryna Lubeckiego z Ziemi Świetej

|

MGN 02/2004

dodane 26.03.2012 21:59

Zacznę od pytania: Czy naprawdę wierzyliście, że zbierane przez Was ziarna pszenicy zawędrują w postaci hostii na ołtarz kościoła św. Katarzyny w Betlejem i zostaną użyte podczas Pasterki?! A jednak tak się stało.

Hostie dotarły do Betlejem Patriarcha Łaciński, arcybiskup Michel Sabbah, odprawia Pasterkę w Bazylice Bożego Narodzenia w Betlejem. Na patenie hostie z Polski, wypieczone z omodlonych ziaren pszenicy.

Patriarcha Łaciński Michel Sabbah oraz koncelebrujący z nim biskupi i kapłani trzymali w rękach hostie wypieczone z ziaren pszenicy nadesłanych przez Was do redakcji „Małego Gościa”. Okazało się, że droga hostii do Betlejem wcale nie była taka prosta; i to z różnych przyczyn. Wysyłanie paczek do Izraela jest zawsze dosyć kłopotliwe. W samym Betlejem, ze względu na panującą tutaj sytuację, poczta działa fatalnie. Korespondencję i przesyłki dostajemy nawet z kilkumiesięcznym opóźnieniem.

Do tego doszedł jeszcze mój wyjazd do Rzymu na samym początku grudnia. Postanowiliśmy wtedy z księdzem redaktorem, że najbezpieczniej będzie wysłać hostie do Rzymu, skąd ja zawiozę je do Betlejem. I tak też się stało: Polska - Rzym - Morze Śródziemne - Betlejem. Tuż po powrocie do Betlejem wystosowałem do Patriarchy list, w którym poinformowałem go o Waszej akcji wysłania nam hostii na Boże Narodzenie. Opowiedziałem też o całym przedsięwzięciu naszemu proboszczowi, ojcu Amjadowi Sabarrze. Nie pozostawało mi nic innego jak tylko wręczyć hostie naszemu zakrystianinowi i czekać na Pasterkę.

Oprócz hostii, które miały być użyte podczas Mszy św. dostałem również sporą ilość opłatków. Jak Wam wiadomo, zwyczaj łamania się opłatkiem jest typowo polskim zwyczajem i chyba nigdzie indziej na świecie on nie istnieje. Mając tak wielką ilość opłatków postanowiłem wprowadzić ten zwyczaj do naszego Wyższego Seminarium Franciszkanów w Betlejem, którego jestem rektorem. Opowiedziałem klerykom o polskiej tradycji łamania się opłatkiem oraz o tym, jak i skąd dotarły do seminarium opłatki.

Byli nie tylko zdumieni inicjatywą, ale też naprawdę zbudowani Waszą postawą i świadectwem. Wreszcie przyszła pora Pasterki. Tuż przed jej rozpoczęciem poszedłem zerknąć do zakrystii, aby się upewnić, czy Wasze opłatki były na patenach przeznaczonych do koncelebry.Według zwyczaju, w dzień Bożego Narodzenia Patriarcha spożywa w naszym franciszkańskim klasztorze obiad wraz z zakonnikami. Dla mnie była to okazja, aby już na spokojnie porozmawiać o Waszej inicjatywie.

Przyniosłem jedną torebkę pszenicy oraz artykuły z „Małego Gościa”. Pomimo licznych gości, Patriarcha znalazł trochę czasu i dla mnie, i ze skupieniem słuchał o Waszej akcji. Prosił, aby Wam wszystkim podziękować za pamięć o Ziemi Świętej, o najbiedniejszych, o Waszych rówieśnikach. Oby takich natchnionych przez Boga działań było więcej. W ten sposób staniemy się, jak tego chciał niegdyś św. Franciszek, narzędziami pokoju w tym tak bardzo zwaśnionym zakątku świata. Proście wszyscy o pokój dla Jerozolimy.