Kocham Papieża, bo się tak pięknie śmieje

Joanna Brożek

|

MGN 11/2005

publikacja 24.03.2012 23:20

O spotkaniu Benedykta XVI z dziećmi. Wokół Papieża na dywanie usiadły cztery dziewczynki i trzech chłopców. – Czy pamiętasz dzień swojej pierwszej Komunii Świętej? – zapytał mały Andreas. – Oczywiście, że tak! – odpowiedział Benedykt XVI. Oprócz siódemki dzieci opowieści Papieża słuchało prawie 100 tysięcy dzieci.

Kocham Papieża, bo się tak pięknie śmieje AP PHOTO / AGENCJA GAZETA / PLINIO LEPRI

– Była to niedziela, w marcu 1936 roku, czyli 69 lat temu – mówił Benedykt XVI. – Świeciło cudownie słońce, kościół promieniał radością. Pamiętam dźwięki pięknej muzyki. To najpiękniejsze wspomnienie z mojego życia. Tamtego dnia zrozumiałem, że odwiedził mnie Jezus, że wszedł do mojego serca, że z Jezusem Bóg Ojciec jest blisko mnie. To prawdziwy dar miłości Boga, wart więcej niż cokolwiek innego w życiu. Przyrzekłem wtedy Panu Bogu: „Zawsze chciałbym być z Tobą” i jednocześnie poprosiłem: „Ale i Ty bądź zawsze ze mną!”.

Wyznania pełne miłości
W sobotnie popołudnie 15 października 2005 r. na Placu świętego Piotra w Watykanie słychać było radosne okrzyki dzieci. Autokary z napisem „gita scolastica” (wł.: wycieczka szkolna) wypełniły niemal każdą uliczkę wokół Watykanu. Kolorowe chusty, odświętne ubranka, chorągiewki i flagi z napisami: „Kochamy Cię Ojcze” zdominowały rzymski krajobraz. Dzieci przyjechały na zaproszenie Papieża nie tylko z parafii rzymskich i z okolic, ale z całego Półwyspu Apenińskiego, a nawet z zagranicy. Wszystkie w tym roku przystąpiły do Pierwszej Komunii Świętej. Benedykt XVI chciał spotkać się z dziećmi jeszcze przed końcem Roku Eucharystycznego.

Papież jest jak tata
Do spotkania z następcą św. Piotra dzieci przygotowywały się kilka tygodni w swoich parafiach i podczas lekcji religii. Powstała nawet specjalna strona internetowa, na której zamieszczono teksty piosenek i wybrane czytania na spotkanie z Benedyktem XVI. Spotkanie na watykańskim placu rozpoczęło się oficjalnie. Najpierw zebranych powitał kardynał Ruini, ten sam, który ogłaszał śmierć Jana Pawła II. Kiedy na Plac wjechał papamobile podniosła się wrzawa. – Papa! Papa! – skandowały tysiące małych dzieci, a potem rozpoczęły powitalny śpiew: „Nasze święto nie musi się kończyć i nie skończy się”. – To piosenka, którą śpiewa się we Włoszech zawsze w dniu Pierwszej Komunii Świętej – wyjaśniała jedna z katechetek. „Bo święto jest w nas samych, którzy podążamy za Tobą, Panie”– śpiewały dzieci dalej. – Papież jest trochę jak nasz tata – mówiły. – Kocham go, bo tak pięknie się śmieje – dodała - przyjacielem Jezusa i kocha nas najbardziej – wykrzyknęła szybko Maria.

Dotknąć papieża
Oprócz włoskich dzieci na Placu Świętego Piotra modliło się też kilkadziesiąt dzieci z Rumunii. Większość z nich to sieroty. Nie mają taty ani mamy. Przez kilka lat żyły na ulicy, żebrząc o jedzenie. O losie dzieci z tej części Europy opowiedzieli... rumuńscy klowni, którzy na co dzień pracują wśród dzieci ulicy. – Dzieci rumuńskie często są smutne – opowiadał jeden z nich. – Nie mają kolorowych zabawek, czasem chodzą po ulicach głodne. Dlatego staramy się dać im choć trochę radości. Spotkanie z papieżem zakończyła Msza św. Sto tysięcy dzieci modliło się w skupieniu. – Po tym, co usłyszeliśmy od Papieża, chcieliśmy najlepiej jak potrafimy, przeżyć spotkanie z Jezusem na Mszy – opowiadały dzieci. – To była niepowtarzalna okazja – dodał ksiądz Andrea. – Niektóre widziały Papieża po raz pierwszy z bliska. Mogły go dotknąć i być tuż obok.

Pytania dzieci do Ojca Świętego Benedykta XVI

Andrea: Ojcze Święty, moja katechetka przygotowuje mnie do Pierwszej Komunii. Powiedziała, że Jezus jest obecny w Eucharystii. Ale ja Go nie widzę. Jak to?
Benedykt XVI: Tak, nie widzimy Go, ale jest tyle rzeczy, których nie widzimy, a które istnieją. Na przykład nie widzimy naszego rozumu, a wiesz, że mamy rozum. Nie widzimy naszej inteligencji, a jednak ją mamy. Nie widzimy także naszej duszy, a mamy ją i widzimy jej skutki: możemy mówić, myśleć, decydować i tak dalej. Nie widzimy także prądu elektrycznego, a przecież wiemy, że istnieje. Widzimy ten mikrofon, że działa. Widzimy lampy, a więc, jednym słowem, istnieją rzeczy najgłębsze, które niosą życie, a których w rzeczywistości nie widzimy, ale możemy widzieć i czuć ich skutki. Prądu nie widzimy, ale widzimy światło, i tak dalej. I tak też to rozwiązał Pan. Nie widzimy Go naszymi oczami, ale widzimy, że tam, gdzie jest Jezus, ludzie się zmieniają, stają się lepsi. Wokół jest więcej pokoju i pojednania. A zatem nie widzimy samego Boga, ale widzimy skutki Jego działania i możemy zrozumieć, że Jezus jest obecny. Jak powiedziałem, rzeczy niewidzialne to są te najgłębsze i najważniejsze. I tak też idziemy ku temu Panu niewidzialnemu, lecz mocnemu, który nam pomaga dobrze żyć.
Livia: Dlaczego trzeba się spowiadać, gdy przystępuje się do Komunii Świętej, jeśli popełniam te same grzechy?
Benedykt XVI: (głośny śmiech) Nie musisz się spowiadać przed Komunią św., jeśli nie popełniłaś ciężkich grzechów. Ale nie zapominaj o regularnej spowiedzi. Porządkowanie duszy, które Jezus nam umożliwia w sakramencie pokuty, pomaga nam mieć żywe oraz otwarte sumienie i tym samym dojrzewać duchowo jako osoba ludzka.
Giulia: Ojcze Święty, moi rodzice nie zaprowadzają mnie w każdą niedzielę na Mszę św., bo często zdarza im się zaspać. Czy mógłbyś im coś powiedzieć, żeby zrozumieli, że to ważne, by iść razem na Mszę św. w niedzielę? Bardzo Cię proszę!
Benedykt XVI: Wasi rodzice często są zapracowani i zmęczeni. Ich wysiłek trzeba szanować. Ale możecie tak rozwiązać ten problem: obudzić ich i powiedzieć z miłością i szacunkiem: „Kochana mamo, kochany tato, byłoby tak ważne dla nas wszystkich, dla ciebie także, spotkanie z Jezusem. To ważne w naszym życiu. Znajdźmy trochę czasu na wspólne spotkanie z Jezusem!”.
Alessandro: Do czego potrzebne jest w codziennym życiu chodzenie na Mszę św. i przyjmowanie Komunii św.?
Benedykt XVI: Jest to potrzebne „do znalezienia centrum życia”. Jezus jest właśnie centrum naszego życia. Brak Jezusa oznacza brak życiowego przewodnika, kogoś, kto mnie poprowadzi. Jeśli ktoś nie będzie przyjmował Pana Jezusa do serca, czyli nie będzie przystępował do Komunii św., im będzie starszy, tym bardziej będzie odczuwał brak Jezusa. To podstawowy brak, który może zniszczyć człowieka.
Anna: Co Jezus miał na myśli, mówiąc: „Jestem chlebem życia?”.
Benedykt XVI: Musimy przede wszystkim wyjaśnić, co to jest chleb. Mamy dziś kuchnię bogatą w rozmaite wymyślne dania, ale w najprostszych sytuacjach podstawą jest chleb. Jest pokarmem. I jeśli Jezus nazywa siebie „chlebem życia”, to chleb jest skrótem obejmującym całe pożywienie. Dusza którą karmi nas tak, że stajemy się faktycznie dojrzałymi osobami i nasze życie staje się dobre.
Adrian: Ojcze Święty, a co to jest adoracja eucharystyczna?
Benedykt XVI: Adoracja to uznanie, że Jezus jest moim Panem. Że Jezus ukazuje mi życie, jakie mam wieść. I że żyję dobrze wtedy tylko, kiedy znam drogę wskazaną przez Jezusa i idę drogą, którą Jezus mi ukazał.

Tłum. Joanna Brożek