Trąd gratis

MGN 03/2005

dodane 20.03.2012 17:31

Gechazi z rozpaczą przyglądał się swemu odbiciu. Był trędowaty! Jego ciało było białe, jakby pokryte śniegiem. A przecież gdy zabierał srebro Naamanowi, dzielnemu wojownikowi, chciał tylko zapłaty.

Trąd gratis

Co prawda, to nie on a jego pan, Elizeusz, uleczył wodza Naamana z trądu. Ale Elizeusz nie wziął niczego w zamian. Dlaczego więc on, Gechazi, nie miałby zabrać dla siebie tych dwóch worków srebra? Przecież jego pan mógł wziąć pięć razy tyle za uzdrowienie. A teraz ten trąd... Kiedy doganiał rydwan Naamana, w myślach już wydawał srebro. Może nawet kupi winnicę i niewolników? Jeszcze to przemyśli.

Teraz ważne jest, co powie wodzowi aramejskiemu. – Wiem! – wymyślił. – Powołam się na Elizeusza, mojego pana. Powiem, że się rozmyślił i jednak chciałby trochę srebra. Właściwie dobrze byłoby wziąć całe, ale to mogłoby się wydać podejrzane. Poza tym, nie jestem znowu taki zachłanny... Zdyszany dobiegł do rydwanu. – Mój pan, Elizeusz, kazał powiedzieć, że przyszli do niego dwaj uczniowie i pragnie ich obdarować.

Prosi więc, byś przekazał dla nich worek srebra i dwa nowe ubrania. W myślach Gechazi zastanawiał się, czy nie przesadził. Bo kto daje uczniom worek srebra?... – Może Naaman przejrzy mój plan i karze mnie wychłostać? – zadrżał nagle. Na szczęście nic się nie stało. Naaman wręczył Gechaziemu nie tylko to, o co prosił. Przekonywał jeszcze, by przyjął dodatkowy worek srebra. A swoim sługom rozkazał, by zanieśli je tam, gdzie Gechazi wskaże. Kiedy srebro spoczywało już bezpiecznie w domu, Gechazi wrócił do swojego pana, proroka Elizeusza.

– Skąd przychodzisz? – zapytał Elizeusz. – Przecież nigdzie nie odchodziłem – skłamał sługa i od razu zrozumiał: „Elizeusz wie wszystko”. – Idź i przejrzyj się w rzece – powiedział jego pan. – Trąd Naamana przylgnie do ciebie i do twojego potomstwa na zawsze. Skąd Naaman, obcy wódz aramejski, wiedział, że Elizeusz może go uzdrowić, możecie sprawdzić w Starym Testamencie, w 5. rozdziale drugiej księgi Królewskiej.