Kizito - afrykański męczennik

Krzysztof Błażyca

|

MGN 07-08/2006

publikacja 17.03.2012 13:57

Kizito nie musiał zginąć. Gdy rozpoczęły się prześladowania, nie był ochrzczony. Przywódca chrześcijan namawiał go do ucieczki. Nie zrobił tego. Płakał tak długo, dopóki nie został ochrzczony. Tego samego dnia spalono go na stosie

Kizito - afrykański męczennik Kizito przyjął chrzest z rąk Karola Lwangi. Tego samego dnia zginął jako męczennik za wiarę fot. ARCHIWUM GN

Gdyby Kizito żył, miałby dziś ponad sto trzydzieści lat. Wydarzenia, o których mowa, miały miejsce na przełomie maja i czerwca 1886 roku w Ugandzie. Uganda to państwo w Środkowej Afryce. Dziś 66 proc. ludności wierzy tam w Jezusa. 120 lat temu ziemia Ugandy spłynęła krwią kilkudziesięciu męczenników. Wśród nich był Kizito. Ze względu na swój młody wiek do dzisiaj jest bardzo popularny wśród mieszkańców Ugandy. Dzieci na chrzcie świętym często otrzymują imię Kizito.   

Królewskie upodobania
Według tradycji, władca był źródłem mocy, a jego autorytet był niepodważalny. Był panem życia i śmierci swego ludu. Starcy mawiali: „król swe stopy opiera o poddanych”. Niewyobrażalne więc było, aby ktokolwiek sprzeciwił się woli króla. A krytykować go, znaczyło tyle, co wydać na siebie wyrok. Konflikt pojawił się, kiedy katechiści, Józef Mukasa i Karol Lwanga, próbowali stanąć w obronie chłopców, bo król zmuszał ich do grzechu. Kizito, jako przystojny, młody chłopak też był zagrożony przez króla. Matka króla, minister Katikiro i pogańscy przywódcy religijni bali się, że król się nawróci. Dlatego mieli dla niego „dobre” rady. – Chrześcijaństwa nie da się praktykować – mówili. – Zabrania stosunków cielesnych z chłopcami i posiadania więcej niż jednej żony – dodawali. Minął zaledwie rok od objęcia władzy, kiedy król wydał wyrok śmierci na anglikańskiego biskupa Jamesa Haninngtona i jego ludzi, i odmówił im zwyczajowego prawa do obrony. Mukasa zaprotestował przeciwko nadużyciu władzy. Mimo to, biskupa i jego 47 towarzyszy zamordowano. Mukasę ścięto. Stał się pierwszym z kilkudziesięciu przyszłych męczenników. Przed śmiercią miał powiedzieć do kata: „Powiedz Mwandze, że umarłem niewinnie. Jeśli będzie żałował swego grzechu, nie będę miał nic przeciw niemu. Bóg mu przebaczy. Ale jeśli nie będzie żałował, będę czekał na niego na Sądzie Ostatecznym”. Był listopad 1885 roku. Śmierć Mukasy jeszcze bardziej umocniła wiarę czternastnastoletniego Kizito.

Blisko Jezusa
Król Mwanga był bezlitosny. Wszyscy katechumeni mieli podporządkować się władcy i wyrzec się swej wiary pod groźbą śmierci. To tylko pomnożyło kolejne chrzty. Działo się tak, jak przed wiekami pisał inny afrykański męczennik Tertulian: „Zabijacie nas, ale nas przybywa. Krew męczenników jest nasieniem chrześcijan”. Misjonarze starali się udobruchać władcę, zachowaniem nie chcieli prowokować króla. Na niewiele się to zdało. 6 lutego, misjonarz, biskup Livinhac pisze: „Nowiny z misji w Bugandzie są bardzo złe. Mwanga stał się rozwścieczonym rześladowcą chrześcijan, zarówno katolików, jak i protestantów”. Kolejne wydarzenia potoczyły się szybko. Brama do nieba otworzyła się najszerzej 25 maja 1886 r. Tej nocy Kizito przyjął chrzest z rąk Karola Lwangi. Jednocześnie rozpoczęto egzekucje. Oprawcy zabijali przez przebicie włócznią albo ścięcie. Niektórych żywcem ćwiartowali, innych rzucali na rozszarpanie psom. Szczyt prześladowań miał miejsce 3 czerwca. Przygotowano stosy. Skrępowanych więźniów ułożono na trzcinowych matach, a maty zwinięto wokół ciał, żeby nie mogli się ruszać. Ofiary podpalili na stosach, a kaci krzyczeli: „To nie my, lecz nasi bogowie was palą”. Męczennicy mówili między sobą: „Oto już blisko jest nasze spotkanie z Jezusem”. Był między nimi Kizito. Jego ostatnie słowa to: „Do zobaczenia, przyjaciele. Jesteśmy na dobrej drodze”. Tego dnia w wiosce Namugongo spłonęło żywcem około 30 chrześcijan, katolików i anglikanów. Ostatnim męczennikiem okresu prześladowań był Jean-Marie Muzeeyi, ścięty (według innych źródeł poćwiartowany i żywcem pogrzebany) w Mengo 27 stycznia 1887 r.

Dziękujemy, że z nami jesteś

To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.

Czytasz fragment artykułu

Subskrybuj i czytaj całość

już od 14,90

Poznaj pełną ofertę SUBSKRYPCJI

Masz subskrypcję?
Kup wydanie papierowe lub najnowsze e-wydanie.