To wszystko musiało się stać

Marcin Jakimowicz

|

MGN 04/2006

publikacja 16.03.2012 20:27

Zobaczył ją przez kratki konfesjonału. Średniego wzrostu, ruda, piegowata. Podeszła i szepnęła: „Znam księdza od dawna. Pokazał mi księdza dwukrotnie sam Pan Jezus”.

To wszystko musiało się stać Ksiądz Michał Sopoćko, spowiednik świętej Faustyny

Z trudem przełknął ślinę. A zakonnica ciągnęła: „Jezus powiedział mi o Księdzu: »Oto wierny sługa mój, on ci pomoże spełnić wolę moją na ziemi« i zapewnił, że to ksiądz właśnie ma ogłosić światu o Miłosierdziu Bożym”. Nastała kłopotliwa cisza.

W takiej właśnie sytuacji znalazł się w 1933 roku ks. Michał Sopoćko. Zakłuło go serce, a zimny pot oblał plecy. Wątpliwości rozsadzały mu głowę. A jednak zaufał słowom siostry Faustyny. Prosił, by spisywała swoje wizje. Tak powstał „Dzienniczek”, jedna z najbardziej rozchwytywanych lektur duchowych na świecie.

Ksiądz Michał przyczynił się do namalowania obrazu „Jezu, ufam Tobie,”, niestrudzenie głosił tajemnice Bożego miłosierdzia. Był często wyśmiewany, poniżany. Raz nawet oskarżono go publicznie o herezję. On jednak pamiętał o słowach Faustyny, że „to wszystko musi się stać, aby się wypełniła wola Boża”.

Ksiądz Sopoćko założył zgromadzenie sióstr, o które prosił Faustynę sam Jezus. Początki były trudne: „Kiedyśmy klęczały naokoło ołtarza, ksiądz Michał zapłakał, patrząc na nas, sześć małych i nędznych, wybranych na służbę Miłosierdzia”, pisały mniszki. Zmarł 15 lutego, w dniu imienin Faustyny, trzydzieści jeden lat temu. Wszystko, co przepowiedziała mu Faustyna, WYKONAŁO SIĘ.