Jenita Jeyarajah zobaczyła potężną falę tsunami kilka sekund przed katastrofą. Razem z młodszą siostrą zdążyły wdrapać się na betonowy słup. Siostra trzymała w ramionach synka Jenity, kilkumiesięcznego Abilassa. Gdy fala dotarła do ich chaty, słup złamał się niczym zapałka.
„Dziecko 81”, czyli kilkumiesięczny Abilass znaleziony na plaży po przejściu tsunami.Sri Lanka, styczeń 2005 roku
PAP/AP/RAFIQ MAQBOOL
Obie kobiety znalazły się pod wodą, podobnie jak dziesiątki tysięcy innych mieszkańców Sri Lanki. W ciągu kilku koszmarnych minut 26 grudnia 2005 roku po domach biedaków, ale też po luksusowych hotelach, świątyniach i mostach zostało wspomnienie. Gdy fala opadła, Jenita wygrzebała się spośród gruzów chaty. Była poturbowana, ale cała. Wkrótce okazało się, że ocalała też, rzucona w koronę drzewa, siostra. Malutki Abilass zniknął bez śladu. Woda wyrwała niemowlę, choć dziewczyna trzymała je ze wszystkich sił. Obie siostry stały pośród strasznie odmienionego nagle krajobrazu i zanosiły się od płaczu.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
już od 14,90 zł