Kawał dobrej roboty

MGN 09/2007

publikacja 12.03.2012 10:54

Kawał dobrej roboty

 Idą dwa niedźwiedzie polarne przez pustynię.
– Wiesz, ile tu musiało być lodu?! – mówi jeden.
– Tak? A czemu tak sądzisz?
– No bo zobacz, ile piachu nasypali!
 
Chłopak na balu do blondynki:
– Mogę Cię prosić do walca?
– Zgłupiałeś?! To już nie miałeś czym przyjechać?!
 
Dyrektor pod koniec wakacji sprawdza porządek w pracowniach szkolnych.
– Dlaczego na globusie tyle kurzu? – pyta w pracowni do geografii.
– Bo akurat trafił pan dyrektor na Saharę – tłumaczy woźna.

 – Tato, ile kilometrów ma Nil? – pyta Jaś.
– Nie wiem.
– A kto to był Jan Dąbrowski?
– Nie wiem.
– A stolicą jakiego państwa jest Madryt?
– Jasiu, nie męcz tatusia – prosi mama.
– Nie strofuj dziecka, kochanie. Jak nie będzie pytał, to niczego się nie dowie.
 
Szkot czyta książkę. Od czasu do czasu gasi światło, potem znów je zapala.
– Co ty robisz? – pyta żona.
– Przecież kartki mogę przewracać po ciemku.

 Na lekcji polskiego pani pyta Jasia: – Jasiu, słowo „małpa” to jaka część mowy?
– To jest czas przeszły od rzeczownika „człowiek”.
 
Na dworze leje  jak z cebra, a kazanie zdaje się nie mieć końca. W pewnym momencie ksiądz orientuje się, że grubo przekroczył limit czasu i kończy słowami:
– Przetrzymałem Was nieco dłużej...
Nagle gdzieś z tyłu odzywa się głos:
– Niech ksiądz mówi dalej i tak leje!

 Jasio do kolegi:
– Którzy kierowcy są najbardziej uprzejmi?
– Policjanci.
– Dlaczego?
– Bo często zapraszają ludzi do swojego wozu.
 W poczekalni u lekarza.
– Coś długo tu pani nie widziałam! Była pani chora?

 – Baco, co robicie, żeby wam wilk owiec nie porwał?
– pyta dziennikarz.
– Ano stucek takich zem je naucył.
– Jakich sztuczek?
– Naucyłech je, ze jak wilka wyczujom, to majom po całej łące jak te kangury skokać.
Cały rok je ucyłem!
– To dość oryginalny pomysł.
Ale po co to?
– Potem majom sie jedne drugim kolejno na grzbiet wdrapywać, coby utworzyć takom wielkom góre. To dwa lata treningu! A na samej górze jedna owiecka umie tak przednimi kopytkami jedno o drugie stukać, że snopy iskier krzesze.
– Nie do wiary! I co? Skutkuje?
– A nie wiem, bo w tych lasach nie ma wilków