Usta przy sobie

Franciszek Kucharczak

|

MGN 02/2007

publikacja 10.03.2012 17:27

Jestem wstrząśnięta tym, co piszecie! Nie jestem w stanie pojąć, jak katolickie pismo może pisać takie rzeczy? Wydawało mi się, że „Mały Gość” jest jednym z najnormalniejszych pism, ale niestety się zawiodłam.

Usta przy sobie fot. EAST NEWS / SYLENT PRESS

Jestem osobą wierzącą, byłam w Częstochowie na pieszej pielgrzymce (4 razy), chodzę do kościoła. Bóg jest, był i będzie dla mnie najważniejszy. To, co piszecie, jest dla mnie sprzeczne ze wszystkim. Gazety, które mówią o problemach młodzieży, ha, co to za problemy, utrata dziewictwa w wieku 13 lat to absurd, okropność. I czyje to są problemy? Nas, młodzieży? No okej, może ktoś ma taki problem, ale większość raczej nie ma, tak mi się wydaje. Problemem dla nas jest to, że nie wiemy, jak żyć, do czego dążyć, jak znaleźć sens życia. Kościół mówi o tym, żeby szanować bliźniego, żyć zgodnie z przykazaniami, kochać ludzi. A „Mały Gość” mówi tak: „Dziewczyny do zakonu!”. Nie jestem w stanie pojąć, jak pocałunek może być porównywalny do jazdy samochodem.

Seks w waszej gazecie jest tematem tabu. Najlepiej by było jakby seksu w ogóle nie było. Dlaczego mówicie młodym ludziom, że mają sobie nie okazywać miłości, nie całować się? Pocałunek to jedna z tych rzeczy, która mówi, jak na kimś nam zależy. Wydaje mi się, że jest on ważny, a niekiedy najważniejszy. Jeżeli chodzi o okazywanie miłości w wieku młodzieńczym. Wiadomo, że czternastoletni chłopak nie będzie chciał uprawiać seksu. Chce tylko pokazać jakoś swojej dziewczynie, że zależy mu na niej. Dlaczego pocałunek ma być zły? Kiedy idziemy do kina i jakaś para siedzi na końcu i „mlaska”, bo głośno się całuje, wiadomo, że wtedy jest to niesmaczne, ale czy jak idziemy ulicą i patrzymy na parę, która da sobie buzi, czy to nie jest miły widok?

Jeżeli mówi się młodzieży, że pocałunki i seks jest niedozwolony, to jak będzie wyglądała ich przyszłość? W wieku 20 lat oni nie będą szukali partnera, bo w „Małym Gościu” przeczytali, że pocałunki i seks są niedozwolone! To, co przeczytałam w waszej gazecie, mnie przeraziło. Robicie z nich roboty, które robią to, co im się powie! Spójrzcie oczami młodzieży, która nie wie, jak żyć, której jest ciężko. Pokażcie i mówcie, jak radzić sobie z życiem, jak okazywać miłość, a nie jak zrobić wszystko, aby chłopak mnie nie dotknął, aby się nie zakochać!
Pozdrawiam, Magda


Autorka zatytułowała ten e-mail do redakcji: „Nauczcie kochać”. Akurat Ciebie, droga Magdo, będzie trudno uczyć, bo sądząc z treści listu, sama wiesz najlepiej, co to jest miłość. A już na pewno wiesz, czym miłość nie jest.

* * *
Uważasz, że nie może być wyrazem miłości odmówić sobie (i komuś) na przykład całowania. A ja myślę, że może być i nieraz być powinno. Na przykład w zbyt młodym wieku. Chociażby takim, jak Twój. Możesz się oburzać i zarzucać nam, że wszystkie dziewczyny posyłamy do klasztoru. To brzmi efektownie. Ale lament nastolatek, które zamiast chodzić do szkoły, muszą zajmować się własnymi dziećmi, już taki efektowny nie jest. Ponury wzrok niepełnoletnich kochasiów, którzy pokomplikowali sobie i innym życie, też do fotogenicznych nie należy. No, niestety, rzeczywistość skrzeczy o wiele głośniej, niż brzmią romantyczne westchnienia. Powiesz, że Tobie nie chodzi o seks, tylko o całowanie. No dobra, ale chyba nie myślisz, że całowanie nie ma z seksem związku? Słuchaj, dziewczyno. Ile byś nie gadała, że młodzi są odpowiedzialni, że wiedzą, co robią i tak dalej, nie zdołasz zakrzyczeć prawdy. Ta prawda to brutalna statystyka: co piąty szesnastolatek w Polsce ma już „pierwszy raz” za sobą.

A wśród siedemnastolatków niemal co drugi. I te wskaźniki wciąż rosną. Po prostu głęboko się mylisz, sądząc, że „chłopak czternastoletni nie będzie chciał uprawiać seksu”. Skąd ta pewność? Owszem, są tacy chłopcy. Odpowiedzialni ludzie, którzy nie pchają się w niebezpieczne okazje. Są i odpowiedzialne dziewczyny, które na żadne okazje się nie zgodzą. Ale to właśnie tacy, którym nie śpieszy się do „okazywania miłości”, gdy możliwość zawarcia małżeństwa jeszcze jest odległa. Czy chciałabyś poślubić całuśnika, który seryjnie „okazywał miłość” swoim koleżankom już od podstawówki? Ja tam nie wiem, może teraz niejednej dziewczynie to nie przeszkadza, ale właśnie to jest chore. Podobnie jak to, że chłopakom nie przeszkadzają wielokrotne „doświadczenia” dziewczyn.

* * *

Wiesz z czego się to bierze? Z lekceważenia tego, na co wszystkie dotychczasowe pokolenia chrześcijan zwracały uwagę. Na to mianowicie, że trzeba unikać niebezpiecznych okazji. Bo wtedy można stracić jedną z najcenniejszych rzeczy, jakie się ma – czystość. I nic nie ma do rzeczy, że teraz pełno głupców, których to słowo śmieszy. Do czasów rozpowszechnienia telewizji nikt się publicznie nie całował, a pary najwyżej trzymały się za ręce. Nawet narzeczeni byli poddani surowym rygorom i nigdy nie zostawali sami. Nie mówiąc o takich rzeczach, jak wspólne wyjazdy pod jeden namiot. Powiesz, że to staroświeckie. I to jest właśnie największe kłamstwo współczesności. Kłamstwo, które mówi, że dziś człowiek nie jest podatny na pokusy. Pewnie, bo skoro się nie wierzy w istnienie grzechu, to i pokusy też nie ma. Właśnie to, że jesteś „wstrząśnięta”, dowodzi, jak mocno wielu ludziom poprzewracało się w głowach. Wstrząsa nimi przyzwoitość, a usypiają rzeczy od przyzwoitości coraz dalsze.

* * *

Jak myślisz, dlaczego prawo cywilne na niemal całym świecie określa wiek dojrzałości na 18 lat? Dlatego, że choć człowiek fizycznie jest dojrzały wcześnie, emocjonalnie dojrzewa znacznie wolniej. A emocjonalna dojrzałość mierzy się nie liczbą odbytych pielgrzymek do Częstochowy, tylko umiejętnością mówienia sobie „nie”. To zdolność do wyrzeczeń w imię czegoś ważniejszego. Trzeba się na to po prostu zdecydować. Bo nie pomoże tu osławiona „edukacja seksualna”, która zamiast uczyć młodych ludzi panowania nad sobą, chciałaby rozdawać im prezerwatywy i pigułki. Niestety – gdy człowiek nie umie sobie mówić „nie”, nie osiągnie dojrzałości, choćby miał i dwieście lat. I nie nauczy się prawdziwej miłości. Bo prawdziwą miłość poznaje się – podobnie jak przyjaciół – w biedzie. Gdy małżonkowie czuwają w nocy nad chorym dzieckiem, to oni nie muszą już sobie udowadniać miłości. Ale muszą najpierw zostać małżonkami, czyli ludźmi, którzy za miłość płacą konkretną cenę. „Problemem dla nas, młodzieży, jest to, że nie wiemy, jak chcemy żyć, do czego dążyć, jak znaleźć sens w swoim życiu”. No właśnie widzę, że nie wiesz, jak żyć. Tylko dlaczego rzucasz się, jakbyś wiedziała? Dlaczego masz pretensje, że nie wskazujemy drogi, skoro właśnie staramy się to robić?

* * *

Kiedy ludzie mają kilkanaście lat, muszą wybrać, komu chcą wierzyć. Teraz w tym zakresie jest mnóstwo możliwości. Możesz zdecydować, czy prawdą jest to, co piszą w rozmaitych „Dziewczynach”, czy to, co mówi Ewangelia. Ale zawsze to Ty masz wybór i Ty zdecydujesz. Bo pierwszy objaw dojrzałości to zdolność podejmowania prawidłowych decyzji i wybierania właściwych dróg. Znasz pewnie słowa Jana Pawła II do młodych: „Musicie od siebie wymagać, nawet gdyby inni od was nie wymagali”. No i właśnie nadeszły czasy, gdy ci „inni” coraz mniej od młodych wymagają. Ale my, jako „Mały Gość”, nie chcemy do nich dołączać. Jeśli Ci się to nie podoba, nie musisz nasz czytać. Bo my dalej będziemy mówić, co jest złe, a co dobre, co niebezpieczne, a co właściwe, choćbyśmy mieli stracić wszystkich czytelników. Nikt Ci nie zabrania robić, co chcesz. Tylko nie mów, że Bóg jest u Ciebie na pierwszym miejscu. To się okaże dopiero wtedy, gdy przyjdzie Ci odrzucić intruza, który na to pierwsze miejsce się wdziera.