Lourdes 1858-2008

MGN 05/2008

publikacja 05.03.2012 20:49

150-lecie objawień maryjnych w Lourdes

01. Pierwsza córka   01. Pierwsza córka

03. Szum przy grocie   03. Szum przy grocie
Szum przy grocie

Wikary 05. Wikary   05. Wikary

07. Przesłuchanie   07. Przesłuchanie
Przesłuchanie

09. Źródlana woda   09. Źródlana woda
Źródlana woda

11. Jestem Niepokalane Poczęcie   11. Jestem Niepokalane Poczęcie
Jestem Niepokalane Poczęcie

13. Młyn przy strumyku   13. Młyn przy strumyku
Młyn przy strumyku


Młyn Boly, w którym młodzi Soubirous mieszkali razem z rodziną Ludwiki, był jednym z sześciu stojących przy strumyku Lapaka, dopływającym do rzeki Gave. I wcale nie był to najmniejszy młyn. Znaczną część budynku zajmowały jednak urządzenia do mielenia mąki. Rodzina mieszkała w trzech pokojach i kuchni.

15. Mamka z Bartres   15. Mamka z Bartres
Mamka z Bartres

17. Na wzgórzach Bartres   17. Na wzgórzach Bartres
Na wzgórzach Bartres

Trzynaście lat miała Bernadetta, gdy z powodu biedy w domu, musiała wrócić do mamki Marii Lagues w Bartres. Pomagała służącej w domu. Tym razem Maria nie wzięła od Soubirous pieniędzy, zrobiła to z przyjaźni. – Może tam łatwiej będzie Benadetcie chodzić do szkoły i na katechizm? – myślała mama.

Rzeczywiście Maria zaprowadziła Bernadettę do księdza, by uczył ją katechizmu. Ale nie było to proste, bo dziewczynka nie umiała czytać. Wszystko musiała zapamiętać. Latem, kiedy trzeba było zająć się jagniętami, zrezygnowano więc z nauki. I tak Bernadetta została pasterką. – A szkoła... a katechizm? – pytała nieśmiało.

– Bądź spokojna – powiedział gospodarz – mamka to wszystko załatwi. Odtąd Bernadetta wstaje wcześnie rano, pomaga przy dzieciach, potem ze służącą idzie do chlewa i sama wyprowadza owce na wzgórza.

Dopiero wieczorami mamka postanowiła sama uczyć Bernadet tę katechizmu. Nie ma jednak cierpliwości do dziewczynki, która dotąd nigdzie niczego się nie uczyła. – Jesteś za głupia! Nigdy nie przystąpisz do pierwszej Komunii ! – denerwowała się Maria Lagues.

 
18. Nadzieja w proboszczu   18. Nadzieja w proboszczu
Nadzieja w proboszczu
 
Bernadetta coraz bardziej tęskniła za domem, za rodziną. Nawet mówiła o tym coraz częściej, gdy co niedziela schodziła do Lourdes, by spotkać się z najbliższymi. O wieczornych lekcjach katechizmu nie było już mowy. A ona tak chciała się uczyć, chciała przyjąć pierwszą komunię. Tata ja rozumiał, mama też się zgodziła.
 
Przecież ich córka miała już 14 lat. Postanowili więc porozmawiać z proboszczem Peyramale, a siostry z przytułku poprosić, by uczyły ją czytania. W jedną ze styczniowych niedziel Bernadetta jak zwykle po południu poszła do Lourdes.
 
– Wrócisz wieczorem na czas – na odchodne rzuciła w jej stronę mamka, która chyba coś wyczuwała. Bernadetta nic nie odpowiedziała. Nie wróciła do Bartres ani wieczorem, ani następnego dnia. Dopiero w środę przyszła.
 
Miała dobrze przygotowaną odpowiedź: „Ksiądz proboszcz chce mnie przygotować do Pierwszej Komunii”. Laguesowie nie mogli się sprzeciwiać proboszczowi. Bernadet ta wróci ła do mrocznej ciemnicy, pełnej nędzy, ale i miłości najbliższych.

19. Ostatnie spotkanie   19. Ostatnie spotkanie
Ostatnie spotkanie

 

Polna droga z Bartres do Lourdes prowadziła obok starej skały, zwanej Masssabielle. Ile razy przebiegała tamtędy Bernadetta? Już wtedy nie umiejącą czytać ani pisać, nie znającą katechizmu ani francuskiego, mówiącą tylko gwarą, wybrał Bóg. Osiemnaście razy objawiała się Maryja Bernadetcie Soubirous w 1858 roku.
 
Pierwszy raz w czwartek 11 lutego, ostatni raz 16 lipca w święto Matki Bożej z Góry Karmel. Też w czwartek. Prawie trzy miesiące minęły od siedemnastego objawienia. Tego dnia Bernadetta od rana czuła, że powinna iść do Massabielle. To nic, że władze kolejny raz zakazały wstępu do groty, że nawet – ku oburzeniu mieszkańców – wejście do środka zagrodzili.
 
A naruszających ten zakaz karali mandatami. Wieczorem 16 lipca Bernadetta w kapturze na głowie poszła w stronę skały. Grupki ludzi modliły się naprzeciw zabarykadowanej groty. Dziewczyna zapaliła świecę, uklękła. Ledwie zaczęła modlitwę różańcową, rozłożyła ręce, jakby kogoś witała.
 
Jej twarz się rozjaśniła. Nikt nie sprawdził, ile to trwało. Po chwili wstała. W drodze powrotnej powiedziała tylko: „Nie widziałam ani desek, ani Gave. Widziałam tylko Najświętszą Pannę”. To było ostatnie spotkanie Bernadetty z Maryją na tym świecie. Tak jak pierwsze – w milczeniu.
 
20. Pierwsza Komunia   20. Pierwsza Komunia
Pierwsza Komunia
 
Po powrocie z Bartres, od razu następnego dnia Bernadetta poszła do szkoły prowadzonej przez zakonnice. Siostry zapisały ją też na listę przygotowujących się do Komunii. Katechizmu uczył tu ksiądz Pomian, wikary z Lourdes, który pierwszy od samej Bernadetty usłyszał o objawieniach.
 
To była dla dziewczynki dobra wiadomość, bo nauka nie przychodziła jej łatwo. Zresztą podczas egzaminu okazało się, że umie mniej niż większość jej koleżanek. Ale była najbardziej pobożna ze wszystkich. To rozstrzygnęło o dopuszczeniu najstarszej córki Soubirous do Pierwszej Komunii. Datę ustalono na 3 czerwca.
 
Bernadetta już od bardzo dawna nie mogła doczekać się tego dnia. Ceremonia odbyła się nie w kościele parafialnym, tylko w kapl icy sióstr. Do tej pory można oglądać tam figurkę Matki Bożej – świadka obecności Bernadetty w przytułku sióstr.
 
Następnego dnia jedna z kobiet zapytała Bernadettę: „Powiedz, co cię bardziej uszczęśliwiło, Pierwsza Komunia czy widzenia z Matką Najświętszą?”. – Nie wiem – odpowiedziała Bernadetta. – Tych rzeczy nie można porównywać. Mogę tylko powiedzieć, że i w grocie, i tu byłam bardzo szczęśliwa.

21. Dom rodzinny   21. Dom rodzinny
Dom rodzinny

 

Był taki zwyczaj u sióstr w Lourdes, że po pierwszej Komunii uczennice ich bezpłatnej szkoły przerywały naukę i zaczynały pracować w jakimś zawodzie. W przypadku Bernadetty, z powodu słabego zdrowia, nie mogło o tym być mowy. Wróciła więc dziewczyna do domu, ale nie miała spokoju.
Różni ludzie przychodzili, by zobaczyć tę, która widziała Maryję. I dziwili się, że Soubirous mieszkali w takiej biedzie. Powoli jednak życie rodziny Soubirous zmieniało się na lepsze.
 
Franciszek powrócił do zawodu młynarza, zyskując tym szacunek mieszkańców. Dobra Ludwika jak kiedyś częstowała znów klientów kolacją i powtarzała: „Zapłacicie, jak będziecie mogli”.
 
W Lourdes można dziś zwiedzać młyn, zwany domem rodzinnym św. Bernadet ty, bo to jedyny dom, który Soubirous dostali na własność od mera miasta pana Lacade.
 
Jakby przyklejony do jego bocznej ściany, na piętrze jest sklep z dewocjonaliami. Jego właścicielką jest Franciszka Soubirous z pokolenia Jana-Marii, brata św. Bernadetty.
 
 
22. Pamiątki po Bernadetcie   22. Pamiątki po Bernadetcie
Pamiątki po Bernadetcie
 
W muzeum św. Bernadetty, w młynie Boly, w domu rodzinnym i w wielu innych miejscach w Lourdes pielgrzymi oglądają pamiątki po Świętej. Nie wiadomo, czy wszystkie przedmioty pochodzą z czasów dzieciństwa i dorastania Bernadetty w tym mieście. Łóżko w domu rodzinnym jest prawdziwe – tak twierdzi Franciszka, właścicielka sklepu.
 
– Od jakiegoś czasu trzeba było zasłonić je szybą – tłumaczy – bo zwiedzający przynajmniej drzazgę z łóżka chcieli mieć na pamiątkę. Tak było już wtedy, gdy Bernadetta mieszkała jeszcze w Lourdes. Tuż po objawieniach. Ludzie codziennie przychodzi l i  do domu jej rodziców.
 
Przynosili różne przedmioty, prosili, by ich dotknęła, albo sami dotykali jej ręki czy jej sukni. Niektórzy próbowali nawet kawałek sukna oderwać. – Jacy ci ludzie dziwni – mówiła zwykle Bernadetta.
 
– Dlaczego nie idą do groty? Dlaczego się tam nie modlą? Dlaczego tam nie szukają pociechy dla siebie? Ale Bernadetta i tak wstawia się w różnych ludzkich sprawach. Podziękowania zawieszone nad jej łóżkiem są tego jednym z dowodów.
23. Nie taka Matka Boska   23. Nie taka Matka Boska
Nie taka Matka Boska
 
O tym, co wydarzyło się w grocie Massabielle, opowiadano juz nie tylko w okolicy. Do Lourdes przyjeżdżały tysiące: prości i wykształceni, księża i biskupi. Trzeba było, żeby Kościół wypowiedział się w tej sprawie. Przez dwa lata zbierano potrzebne informacje. Zanim ogłoszono prawdę, że Pani z Massabielle to Matka Boża, przed biskupami musiała też stanąć Bernadetta.
 
Na koniec poproszono ją, by jeszcze raz wymówiła słowa z 25 marca: „Jestem Niepokalane Poczęcie”. Ubrana w swój zwyczajny kapturek i drewniaki Bernadetta wstała, rozpostarła ramiona, a dłonie złączyła. Po twarzy biskupa spłynęła łza. – Widział ksiądz to dziecko? – powiedział do wikariusza.
 
Ponad rok później ogłosił list pasterski, w którym pisał: „Jesteśmy przekonani, że Niepokalana Matka Boża rzeczywiście ukazała się Bernadetcie”. Kilka miesięcy potem słynny w tamtych czasach rzeźbiarz polskiego pochodzenia Józef Fabisch miał za zadanie wykonać posąg Maryi według wskazówek Bernadetty.
 
Gdy dzieło było gotowe, wszyscy w napięciu czekali na reakcję dziewczyny. – Czy to to? – zapytał proboszcz. – Tak, to to... – odpowiedziała nieśmiało Bernadetta. Ale nie umiała udawać. Po chwili milczenia wykrzyknęła: „Nie! To nie to!”.

13 lat w klasztorze 25. Trzynaście lat w klasztorze   25. Trzynaście lat w klasztorze

Kaplica - sanktuarium 27. Kaplica - sanktuarium   27. Kaplica - sanktuarium

29. Napij się i obmyj twarz   29. Napij się i obmyj twarz
Napij się i obmyj twarz

Dziękujemy, że z nami jesteś

To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.

Czytasz fragment artykułu

Subskrybuj i czytaj całość

już od 14,90

Poznaj pełną ofertę SUBSKRYPCJI

Masz subskrypcję?
Kup wydanie papierowe lub najnowsze e-wydanie.