              |
| 2010-01-19 |
W Republice ¦ciborskiej U BIEGN¡CEGO WILKA Piotr Sacha
Psy rozumiej± w tej krainie jêzyk Indian,
konie biegaj± na wolno¶ci.
A wkrótce stanie tu chata le¶nych ludzi.
Na dalekiej pó³nocy, zaledwie 5 kilometrów od granicy z Rosj±, w województwie warmiñsko-mazurskim trafiamy na ostrzegawczy znak drogowy: Uwaga, psie zaprzêgi! Takiego znaku nie ma nigdzie w Polsce. Zatrzymujemy siê. Nie widaæ ani ludzi, ani zwierz±t. Wokó³ gêsty las. Mijamy kolejny znak, tym razem z g³ow± wyj±cego wilka. Nagle pojawia siê tablica z napisem: „Granica pañstwa. Przekraczanie wskazane”. No, to przekraczamy. To jeszcze nie Rosja. To Republika ¦ciborska. Tu mieszka Biegn±cy Wilk.
Jak pies z kotem... i koniem
Przy ogrodzeniu zamiast dzwonka elektrycznego, wisi wielki harcerski dzwonek. Gdy poci±gamy za sznur, podbiegaj± trzy psy i kot – skromna reprezentacja czworonogów. W Republice ¦ciborskiej ¿yje 7 koni, 7 kotów i 40 psów. Czasem mo¿na te¿ spotkaæ dzika, sarnê, rysia, a nawet wilka. Zwierzêta o¿ywiaj± siê, gdy ze starego, drewnianego domu wychodzi Biegn±cy Wilk, czyli... Dariusz Morsztyn. – O miano Biegn±cego Wilka stara³em siê prawie 10 lat – tylko tyle na ten temat zdradza pan Dariusz, który od dawna pasjonuje siê obyczajami Indian i Eskimosów.
Od piêciu lat z ¿on± i synami mieszka kilometr od maleñkiej wioski ¦ciborki, na skraju Lasów Skaliskich i Gór Klewiñskich.
– Znasz wszystkie psy po imieniu? – pytam starszego z ch³opców, dziewiêcioletniego Jasia.
– Oczywi¶cie – odpowiada, zdziwiony takim pytaniem i zaczyna wymieniaæ: Ikraluk, Inero, £ajrak, Dina, Kamik, Krumak... Przerywa, bo psia lista jest baaaardzo d³uga. Wszystkie czworonogi maj± eskimoskie imiona. I uwielbiaj± ci±gn±æ po ¶niegu sanie.
Ostatnie miejsce
Pan Dariusz jest maszerem, czyli przewodnikiem psiego zaprzêgu. Rok temu – jako jedyny Polak w historii – ukoñczy³ Finnmarkslopet w Norwegii – jeden z trzech najd³u¿szych i najtrudniejszych na ¶wiecie wy¶cigów psich zaprzêgów. Z ósemk± psów pokona³ 500 km lodowatej, arktycznej ziemi. Zajê³o mu to nieca³e trzy dni.
– Sam na sam ze zwierzêtami i przyrod±. Dooko³a tylko ¶nieg, pustka i cisza. To powoduje, ¿e wchodzisz na inny poziom kontaktu z Bogiem. Rodzi siê te¿ niezwyk³a relacja z psami – o swojej wyprawie opowiada Biegn±cy Wilk. – Miejsce, które zajmê, bêdzie ostatnie – takie mam za³o¿enie przed startem. I to pozwala siê wyluzowaæ. – Wa¿na jest przyjemno¶æ z biegania, a nie bicie rekordów psich prêdko¶ci – t³umaczy.
Aby wyst±piæ w takich zawodach, psy Dariusza Morsztyna pokonuj± na treningach w ci±gu roku oko³o 2 tys. kilometrów. Ju¿ o ósmej rano rozpoczyna siê 10-godzinny trening. Jesieni±, gdy nie ma jeszcze ¶niegu, psy ci±gn± wózek. Latem najchêtniej wyleguj± siê w cieniu.
Ca³o¶æ czytaj w „Ma³ym Go¶ciu”
|
artyku³ z numeru 02/2010 18-02-2010
|
   |
                     |